halucynacje, czy telepatyczny sen?
^
Koniec września 2015 roku, to jak co roku koniec lata i początek jesieni. Lasy pełne grzybów, które namiętnie lubię zbierać. Nie zawsze jednak przytrafiają się prawdziwki, jak te z fotografii. Wczoraj więc najadłem się - tak już pod wieczór - sosu grzybowego, gęstego od ciężkostrawnych rydz[yk]ów. To może i opisywane poniżej zwidy, były z rodzaju snów halucynogennych?.. Kto ich tam wie. W każdym razie nadchodzą nieubłaganie kolejne już w tym roku wybory, czyli parlamentarne. A mnie przyśniły się [halucynogennie?] rozmyślania na jawie ... Jarosława Kaczyńskiego, który to bardzo poważnie dumał nad swoją przyszłością. W najbliższych dniach zamierzał bowiem uczynić pewien krok w zaplanowanych działaniach, aby zdecydowanie i ostatecznie odsunąć od siebie możliwość wygrania wyborów, a co za tym idzie, konieczność formowania rządu. Po prostu bardzo mocno zaakcentowany, polityczny lapsus na pewnej ważnej konferencji, po którym zapewne wszystkie kaczki z jego obozu - w tym elektorat wyborczy - już ostatecznie się zagotują... Bo przecież komuś z otoczenia nie może oddać sterów rządu, a sam nie nadaje się do tej funkcji.. I to będzie koniec jego czynnej kariery w oficjalnym kierowaniu PiSem. Pozostanie mu jedynie dożywotnia funkcja honorowego prezesa. Woli bowiem takie rozwiązanie, niż kolejny już upadek z fotela premiera, co mogłoby znacznie zohydzić pamięć o nim, jako Zbawcy. Nawet wśród oddanych mu, moherowych rzesz wyznawców. Obudziłem się wreszcie...


Komentarze
Pokaż komentarze (16)