Moja kaczofobia, wszem i wobec deklarowana nie jest żadnym przypadkiem, podlegającym psychoterapii. Jest po prostu instyktowną obroną przed zjawiskiem faszyzacji mojego kraju, proponowaną przez ugrupowanie nie mające nic wspólnego z prawem i sprawiedliwością. Czyli PiS. Dla mnie jest to porównawczy przypadek do działającej w Niemczech lat trzydziestych ubiegłego wieku NSDAP - nic dodać, nic ująć. Coś nie tak?
162
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (13)