Truizmem byłoby stwierdzenie, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Trudno, posłużę się nim i ja, mając oczywiście na uwadze nie autora tegoż powiedzenia (Josef Goebbels), lecz polskiego mistrza praktyki - Jarosława Kaczyńskiego. Mistrzów tego rodzaju praktyk w dziejach świata było znacznie więcej. Tak bowiem powstawały wszelkie religie, czy tylko sekty, uznające jedynie wymyślonego przez siebie Boga za prawdziwego. Lub też samemu uważając się za wcielenie Boga. Część z nich ląduje w klinikach psychiatrycznych, lecz wielu znajdowało i znajduje nadal poklask u określonej liczby odbiorców, których akurat kora mózgowa łaknie - jak kania deszczu - takiego właśnie lania wody... Tak więc mistrz polskiego gatunku - Jarosław Kaczyński i jego sekta PiS również zdołał zawładnąć umysłami rodaków, lubiących żyć w świecie bajkowych zwid. Ganiąc obóz obecnie rządzący, obiecuje gruszki na wierzbie, jakieś siódme nieba dla zwolenników swojej religii. Jemu samemu nawet się nie dziwię, bowiem ten chory na swoją wielkość człowiek nie ma innego wyjścia. Kompletnie nie nadaje się do czegokolwiek innego, oprócz destrukcji. Człowiek demolka, ze zdemolowanym swoim umysłem, demolujący przy okazji dla swojego tylko dobra umysły łatwowiernych moherów... Za nim starają się podążać niektórzy kandydaci na urząd prezydenta RP, którzy w tej kampanii wyborczej też chcą udowodnić, że jedno pstryknięcie palcami ich boskiej postaci uczyni z wszystkich - młodych, bogatych i zapewne przez to szczęśliwych ludzi...
112
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)