Prezes PiS dosyć wcześnie zrozumiał (nigdy nie chciał), że Andrzej Duda nie ma większych szans na prezydenturę (Polski), więc przestawił wajchę w obwodach audio swojej marionetki na przekaz mający doprowadzić go na fotel... premiera przyszłego rządu. Mózg sterujący pozostaje niezmieniony, czyli on sam. Bowiem w przemówieniach kandydata Dudy coraz częściej narastają nuty możliwości rządu, a nie urzędu prezydenckiego. Trudno bowiem byłoby posądzać doktora prawa o taką mizerną wiedzę na temat uprawnień stanowiska, o które się podobno stara. Więc bajerdudy głoszą plany - mniej lub bardziej księżycowe - PiSlandu po wygranych, jesiennych wyborach. Wiem, że to trudne, ale proszę wysłuchać (przeczytać) do końca chociażby jednego przemówienia z ostatnich dni owego kandydata, a przekonacie się sami, że właśnie tak jest.
233
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)