
I nastał czas wielkiej szczęśliwości. Naczelnym wodzem Bałtkarpatii został wybrany wykształciuch, dochtór od prawa - Kozioł (jak w Ranczo). Obiął on w posiadanie wielgachne gmaszysko, którym będzie zarządzać w imieniu wyborców. I tylko tyle, bo przecież nie ma żadnej mocy sprawczej dla wykonania chociażby po części swoich obietnic cudownej przemiany Kraju.. Tak więc po zaprzysiężeniu i pierwszych tygodniach urzędowania nastał czas na spełnienie pierwszych z zapowiadanych wcześniej cudów. Ani te pierwsze, ani też następne nie miały szans na doczekanie się zatwierdzenia w izbach parlamentarnych, gdyż stanowiłyby prostą drogę do osiągnięcia greckiej szczęśliwości. Tak więc pan dochtór wprowadzil w życie kolejny z przygotowanych wcześniej planów, czyli zwyczajne narzekactwo na nieprzychylny mu rząd i parlament. Tym sposobem ma zamiar nadal mamić ludzi, aby po myśli naczelnego stratega, a swojego guru - Jarkacza - doprowadzić do zdecydowanego wygrania wyborów parlamentarnych przez jemu wierne ugrupowanie. Bardzo jestem ciekaw, co obywatele Bałkarpati postanowią. Mają dwa wyjścia. Albo potulnie posłuchać głosu bezprzykładnego oszołomstwa i dla świetego spokoju dać się zaprowadzić w galopującą, grecką inflację, albo też pogonić tych nieudaczników już ostatecznie od władzy. Jeszcze dobitniej niż w roku 2007r. Tak, aby żaden z tych oszołomów nie dostał się już więcej do parlamentu...
PS - Kozioł to synonim od dud (instrument muzyczny)...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)