Każdego 10-tego miesiąca w Archikatedrze św. Jana w Warszawie gromadzą się sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, dzisiaj zmarłego Władysława Bartoszewskiego żegnali w tym samym kościele sympatycy i fanatycy PO.
Można by założyć mało prawdopodobną tezę;Polacy są podzieleni, ale Kościół nie jest podzielony.
Dzisiejszą mszę celebrowało 8 biskupów oraz kapłani pokorni, otwarci oraz co najmniej jeden zbuntowany:Lemański.Dwóch biskupów rozpoznałam:abp Kazimierz Nycz oraz prymas Polak.
Przyznam, że nie znałam wcześniej biskupa, który przeczytał homilię, z której nie wszystko zrozumiałam, ale mniejsza z tym
Nie będę skupiać się na kapłanach, a na cywilach- vipach IIIRP.
Jako pierwszy z mową wystąpił prezydent Bronisław Komorowski, oczywiście jak zwykle przeczytał z kartki tekst pełen podziwu dla zmarłego.W pewnym momencie nawet się wzruszył do tego stopnia,że łzy mu się pokazały. Na pewno to były szczer łzy, przecież żegnał swego przyjaciela i bezkrytycznego fana, który w dodatku życzył sobie, aby to Komorowski wygłosił mowę na jego pogrzebie, wprawdzie nie wygłosił, a przeczytał no i spełnił zyczenie zmarłego.
Czy Bartoszewski czuł pismo nosem, że Duda wybory wygra i jeśli dłużej pożyje, Komorowski nie będzie go żegnał jako aktualny, a były prezydent? Oby "Pan "profesor" dobrze to przeczuł.
Kolejni piewcy dokonań Bartoszewskiego też czytali z kartek, nikt nawet Tusk nie potrafił sklecić kilku słów od siebie. Tacy są wyborcy Komorowskiego, którzy dzisiaj w Archikatedrze św. Jana żegnali zmarłego Władysława Bartoszewskiego.
Ja od siebie dodam:wybaczam Ci Panie "profesorze",za nazwanie mnie, jako wyborcę PiS bydłem, ale wybaczam tylko w swoim imieniu. Wiem że "dyplomatołki" to ludzie z klasą i też Ci wybaczą, oby Ci Bóg wybaczył.
P.S.Pisząc w tytule:wyborcy, nie napisałam:wszyscy wyborcy. Nie było w kościele Hartmana, ani Urbana, może byli na cmentarzu?
Inne tematy w dziale Społeczeństwo