Jan Dworak zawzięcie udowadniał, że czarne jest białe. Ten butny cyniczny facet-człowiek Komorowskiego z niepohamowanym tupetem przerywał pozostałym gościom programu Jana Pospieszalskiego.
W poprzedniej mojej notce:"Najbardziej cieszy mnie czarny scenariusz dla KRRiT" wspominam jak to zależne od rządzącej sitwy ciało dyskryminowało Telewizję Trwam i RM. Na posiedzeniach komisji sejmowych na których rozpatrywano sprawę dyskryminacji jedynej stacji katolickiej miałam możliwość słuchać cynicznych wywodów dwóch najważniejszych członków tego politycznego ciała:Dworaka i Lufta. Teraz łażą po telewizjach i szkalują dobre zmiany jakie mają nastąpić po wprowadzeniu Małej Ustawy Medialnej.
Dworak nadal udaje, że mówi prawdę, a właściwie cynicznie kłamie. Odpiera słuszne zarzuty, chociaż obecni w programie Pospieszalskiego Wilstein i Skowroński nie wypominają mu w/g mnie najważniejszej sprawy:dyskryminacji Telewizji Trwam. Jest to poniekąd zrozumiałe, gdyż tematem programu była nowa ustaw dotycząca mediów publicznych.
Cieszę się, że nie będę już oglądać cynicznych uśmieszków facetów czujących się właścicielami telewizji.Mam nadzieję, że we wczorajszym programie Pospieszalskiego widziałam Dworaka ostatni raz.
Inne tematy w dziale Rozmaitości