Wolna Polska od dość dawna jest właśnie tym chłopcem stojącym na scenie, śpiewającym z radością i przekonaniem hymn pochwalny na cześć swoich dwóch ojców.
Jak zauważył Ziemkiewicz, ostatnia wypowiedź Kiszczaka wyjątkowo mało zainteresowała media, trudno do niej dotrzeć. Widać, nie jest ciekawa, zajmijmy się więc czym innym. Pierwszy z ojców również sprawił ostatnio kłopot, występując na zjeździe Libertasu. Wałęsa od dawna stara się, by dostarczać obserwatorom, zwłaszcza tym sympatyzującym z PiS, wiele radości. Tym razem pobił - i pobija nadal - chyba wszelkie rekordy. Z jednej strony ośmieszył Wierzejskiego lepiej chyba nawet od Majora Fydrycha, inspirując jego komiczne wypowiedzi, będące chyba równocześnie gwoździem do trumny polskiego Libertasu (czy to aby nie coś w rodzaju aborcji? nic dziwnego, że Marek Jurek nie chce mieć z nimi nic wspólnego). Z drugiej - medialnym psom Pawłowa wydał komendę dawno już przez nie zapomnianą, ale ich podświadomości wciąż świetnie znaną. I tak nagle wszyscy dawni przeciwnicy Wałęsy nagle zaczęli mówić prawie to samo, co mówili te kilkanaście lat temu. Jeszcze w środę - symbol i mędrzec, w piątek - oszołom zmieniający zdanie co pięć minut, sługus Rosji, a nawet - Bolek (C. Michalski). Coś pięknego. Obecnie jesteśmy na etapie "Wałęsy - biznesmena" czy raczej showmana do wynajęcia. Lechu wywalczył nie tylko wolność, lecz również, na to się przynajmniej zanosi, podwyżkę świadczeń dla byłych prezydentów. By jednak można było dalej korzystać z eks-prezydenta w kraju bez obawy, że będzie się wynajmował Biedronkom i Libertasom, trzeba naprawdę nieźle zapłacić. A kryzys jednak się szykuje coraz większy, mimo zaklęć płacącego podatki w Anglii polskiego ministra finansów. Kto Lechem wojuje, od Lecha ginie? Pożyjemy, zobaczymy. Niektórzy dziennikarze zaczynają całkiem na poważnie pisać, że pompowanie Wałęsy może się skończyć kolejnym startem w wyborach prezydenckich. Że z takim samym efektem, jak w roku 2000, to inna sprawa.
Tymczasem na całym zamieszaniu chciałby skorzystać Ryszard Czarnecki, polityk, budzący raczej mieszane uczucia nawet wśród PiSowskiego elektoratu. Na razie będzie się procesować, by Wałęsa musiał uznać jego wielkie zasługi w walce z komunizmem. Może się to na coś przyda - gdy już śpiewającej radosny hymn o dwóch ojcach polskiej wolności dołoży się w charakterze trzeciego ojca Ryszarda Czarneckiego, będzie to ozdrowieńczy szok, po którym scena pójdzie w drzazgi, a coraz bardziej fałszywie brzmiąca melodyjka - w zapomnienie.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)