Budyń78 Budyń78
421
BLOG

Oblany egzamin

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 44

Co obrzydliwsi homofobi (wstyd, że w ogóle takich czytuję i wiem, co też oni w swych chorych z nienawiści mózgach konfabulują) raz na jakiś czas przedstawiają jako argument przeciw legalizacji związków homoseksualnych hipotezę, że jest to wstęp do legalizacji również innych zachowań, które dziś jeszcze uchodzą za zboczenie, takich jak zoofilia, pedofilia. Rzadziej pojawia się w tym kontekście kazirodztwo, jednak czasem i o nim ktoś sobie przypomni. W tej ostatniej sprawie nie tak dawno sąd w Niemczech nie wykazał się o dziwo tolerancją dla pewnej młodej, zakochanej w sobie pary i nie wzruszył się nawet tym, że zakochane rodzeństwo dorobiło się już nawet potomstwa. Jednak pojawiły się już głosy o potrzebie legalizacji kazirodztwa, podnoszone między innymi przez młodzieżówkę liberalnej FDP[1]. Inna sprawa z pedofilią. Choć niektórzy żyją w błogim przeświadczeniu, że mimo ogólnej liberalizacji obyczajów, w tej jednej dziedzinie panuje konsensus, niektóre fakty zdają się temu przeczyć. Oto bowiem granica wieku od której współżycie seksualne z osobą niepełnoletnią w niektórych krajach Europy Zachodniej jest stopniowo obniżana, i to bardziej, niż dałby się to uzasadnić szybszym niż kiedyś dojrzewaniem – choć to tyczy chyba tylko dziewcząt. Do roku 2002 w Holandii granicą był wiek 12 lat, zaś przepisy zmienione zostały dopiero po sprawie Marka Detroux. Zmienione bardzo radykalnie, bo w miejsce jednej przesady pojawiła się druga, gdyż za wiek graniczny uznano 19 lat. Obecnie znów pojawiaja się głosy, że granice tą należy obniżyć, a wśród nich pojawia się również głos pierwszej w Europie partii pedofilów, Dobroczynność, Wolność i Różnorodność. Granica 12 lat obowiązuje jednak, w uważanych przecież za katolickie, krajach, takich jak Hiszpania i Malta. W Albanii, Austrii, Chorwacji, Estonii, Islandii, Jugosławii i Lichtensteinie jest to wiek lat 14, w pozostałych zaś krajach granica mieści się między 15 a 17 rokiem życia. Jeszcze inaczej z zoofilią, ta legalna jest w niektórych krajach skandynawskich (trudno znaleźć w internecie informacje na ten temat, a te które znajduję są sprzeczne, na pewno zoofilia legalna jest w Szwecji), co budzi niepokój organizacji broniących praw zwierząt i w zasadzie tylko one wypowiadają się przeciwko legalizacji tego zachowania, które w Holandii zalegalizować chciała, co ciekawe, chadecja. Nie tak dawno zaś w Anglii ustanowiono przepis, w myśl którego pokazywanie scen zoofilskich jest już legalne w publicznej telewizji. Zostawmy jednak zoofilię, by wrócić do spraw, o ile można tak je nazwać, czysto ludzkich. Jakiś czas temu przy okazji kolejnej amsterdamskiej parady tzw. wesołych wzburzenie, ale zdaje się tylko w nietolerancyjnej, będącej pośmiewiskiem Europy Polsce, wywołał fakt, ze na jednej z platform jechać miały deklarujące homoseksualizm dzieci (najmłodsze w wieku 11 lat)[2]. Mniej więcej w tym samym czasie przez internet przemknęły filmy pokazujące jak wygląda, wyśmiewana jako wymysł chorej z nienawiści prawicy, homoseksualna propaganda. W odsłonie lżejszej – piosenki o dwóch ojcach[3] i hardcoreowej – prania mózgów dzieciom podczas wykładu na temat bycia otwartym (open-minded)[4]. Ostatnio przyszła pora na kolejną wiadomość, tym razem z Niemiec. Informacja znalazła się w „Rzeczpospolitej”, zniknęła już w czeluściach płatnego archiwum[5], można ją jednak znaleźć cytowaną w wielu innych miejscach, jednak są to miejsca raczej niszowe. Temat umknął większym portalom, nie zauważyłem go też w innych mediach, ani w salonie 24. Pozwolę sobie zacytować informację, korzystając z portalu wiara.pl[6], który jako jeden z niewielu (oprócz wiary.pl - prawica net i Europa21.pl) zainteresował się tematem. Podkreślenia w tekście pochodzą ode mnie.

Władze zachęcają do zabawy w doktora

Federalna instytucja podległa Ministerstwu ds. Rodziny wydała broszurę, w której nakłania ojców do "masowania organów seksualnych" córek - podała Rzeczpospolita.

"Ojcowie nie poświęcają łechtaczce i waginie córki wystarczająco uwagi. Zbyt rzadko ich pieszczoty obejmują te rejony ciała. A tylko w ten sposób dziewczynki mogą rozwinąć poczucie dumy ze swej płci" - czytamy w broszurze "Miłość, ciało i zabawy w doktora" wydanej przez Federalne Centrum Oświaty Zdrowotnej (BZgA). Jest skierowana do rodziców dzieci w wieku od roku do trzech lat.

Według autorów dla zdrowego rozwoju dziewczynki istotne jest, żeby ojciec okazywał jej, jak bardzo jest dumny z tego, że jest dziewczynką. Najlepiej za pomocą rąk: "Dziecko dotyka wszystkich części ciała ojca. Czasami podniecając go. Ojciec powinien robić tak samo".

Z broszury można się dowiedzieć, że matki często nadają penisowi syna pieszczotliwe nazwy. Organy seksualne dziewczynki pozostają jednak bezimienne. W ten sposób dziewczynka ma się czuć gorsza od chłopca. Ojcowie powinni więc z czułością mówić o waginie córki, nazywając ją na przykład "kubeczkiem miodu."

Autorzy broszury radzą rodzicom, aby pozwalali dzieciom na"nieograniczoną masturbację". "Kiedy dziewczynka wkłada sobie przedmioty do waginy, rodzic powinien tylko wtedy interweniować, kiedy istnieje ryzyko, że zrobi sobie krzywdę. Na przykład kiedy jej wargi sromowe są już spuchnięte od ocierania się o fotel. Wtedy trzeba powiedzieć dziecku, że nie powinno się kaleczyć. Tłumacząc równocześnie, że stymulacja genitaliów jest całkowicie w porządku" - czytamy.

Masturbacja i dotykanie genitaliów przez rodziców ma zapobiec zahamowaniom seksualnym dziecka w wieku dorosłym: "Dzieci powinny się nauczyć, że nie ma czegoś takiego jak wstydliwe części ciała. Ciało to dom, z którego trzeba być dumnym".

BZgA ma także dobre rady dla rodziców nieco starszych dzieci. Niedawno urząd wydał poradnik na temat rozwoju seksualnego przedszkolaków. Rodzice dowiadują się, że naśladowanie ruchów kopulacyjnych jest wskazane dla rozwoju czterolatka.

Wraz z poradnikiem urząd rozsyła książeczkę z piosenkami pod tytułem "Nos, brzuch i pupa". Jedna z nich, brzmi następująco: "Kiedy dotykam mego ciała, odkrywam, co mam. Mam waginę, bo jestem dziewczynką. Ona nie tylko służy do siusiania. Kiedy ją dotykam, czuje przyjemne mrowienie".

Broszura BZgA należy do lektur obowiązkowych w dziewięciu landach niemieckich. Stosuje się ją podczas szkolenia wychowawców w żłobkach, przedszkolach oraz szkołach podstawowych. Poleca ją nawet wiele organizacji oficjalnie walczących z pedofilią. Tak jak Niemiecki Związek ds. Ochrony Dzieci (Kinderschutzbund). BZgA, która jest podporządkowana Ministerstwu ds. Rodziny, co roku rozsyła miliony egzemplarzy 40-stronicowej książeczki.

Odmienne opinie można jednak znaleźć na licznych niemieckich forach internetowych. "Przerażające", "perwersyjne" lub "szokujące" - te słowa pojawiają się najczęściej w wypowiedziach internautów.

Podobnego zdania są psycholodzy. - To patologiczne spojrzenie na rzeczywistość. Dzieci nie powinno się uświadamiać w taki sposób. Trzeba mieć perwersyjny umysł, żeby coś takiego napisać -powiedział Rz jeden z wykładowców psychologii klinicznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

BZgA odpiera zarzuty. - Dzieci są stworzeniami seksualnymi i szukają ciągle zaspokojenia swych potrzeb - powiedział Rz urzędnik BZgA Eckhardt Scheffer. - Źli nie są rodzice, którzy na to pozwalają, lecz ci, którym się to źle kojarzy.

Wstyd się przyznać, ale jestem zły, ponieważ wydaje mi się, ze facet pozwalający dziecku w wieku od roku do trzech bawić się penisem, jest zwykłym pedofilem, nie zaś dbającym o prawidłowy rozwój dziecka ojcem. Co gorsza takie samo zdanie mam o facecie poświęcającym „wystarczającą uwagę” waginie i łechtaczce swojej jednorocznej bądź też dwuletniej córki. Jeszcze bardziej pogrążę się przyznając, że cytowany podręcznik uważam za promocję pedofilii i kazirodztwa. Znów oblałem egzamin z tolerancji.

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Polityka