Moje urodziny uświetnił swoją konferencją prasową pan Andrzej Lepper. Konferencję oglądaliśmy w trójkę - ja, moja dziewczyna i mój kumpel, który przyjechał rano z Gdańska. Początkowo czekaliśmy z niepokojem na rewelacje, jakie miał ujawnić Lepper, następnie wybuchnęliśmy śmiechem, wreszcie zaś mój znajomy zasnął - i to jest chyba najtrafniejsza recenzja całego tego wielkiego medialnego wydarzenia.
Miałem nieszczęście trafić wczoraj na kilka godzin do szpitala, więc dziś również będę mógł zabawić swoich gości pokazywaniem wyników badań. Reflekse poszpitalne innym razem, nie chcę sobie psuć nastroju dziś, ale jeszcze z odpowiednią sympatią wrócę do tematu, gdy jakieś strajkujące piguły pojawią się w Warszawie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)