Budyń78 Budyń78
58
BLOG

Czerwona arka śpiocha Kaczmarka (próba polemiki z K. Leskim)

Budyń78 Budyń78 Polityka Obserwuj notkę 14
Dziś to ja będę "copy/paste". Zbiór umieszczony poniżej ma zilustrować, czemu uważam, ze wbrew temu, co u siebie pisze Krzysztof Leski, wersja zdarzeń odnośnie Janusza Kaczmarka, którą obecnie prezentuje premier, nie jest aż tak megalomańska. Dziwi mnie tylko, że jeżeli byłaby to prawda - a teraz wszystko na to wskazuje - nie wyszła na jaw wcześniej, choćby przy ujawnianiu dokumentów zwiazanych z tzw. szafą Lesiaka. Dodam, a racej przypomnę, ze w odróżnieniu od Krzysztofa Leskiego uwielbiam spiskowe teorie dziejów. One zaś uwielbiają mnie i by mi to uwielbienie okazać, sprawdzają się ku mojej radości. 
 
 Skrót dla nielubiacych czytać długich tekstów. Krzysztof Leski uważa, że koncepcja, by Janusz Kaczmarek był "śpiochem" umieszczonym przez ludzi, zwanych w skrócie "układem" w otoczeniu Kaczyńskich, już w połowie lat 90-tych, jest objawem megalomanii premiera. By poprzeć tę opinię przypomina o zmarginalizowaniu Kaczyńskich na polskiej scenie politycznej w tamtym okresie. Wg mnie jednak teza Kaczyńskiego nie da się obalić tą drogą, ponieważ Kaczyńscy ZAWSZE byli przez tę grupę ludzi traktowani jako poważne zagrożenie (wystarczy przypomnieć sobie sposób przedstawiania ich w mediach przez praktycznie cały okres ich funkcjonowania w polityce, przypomnijmy sobie akcję bojkotu Tysola po objęciu stanowiska naczelnego przez Jarosława Kaczyńskiego, czy też późniejszy "Dramat w trzech aktach"). Służby specjalne traktowały środowisko ówczesnego PC bardzo poważnie, o czym mogliśmy sie przekonać przy okazji instrukcji 0015/92 i całej sprawy Lesiaka. Myślę, że umieszczenie w otoczeniu Kaczyńskich "śpiocha" było logiczną konsekwencją tamtych działań i, jak się może okazać, najbardziej skuteczną. Obecne zachowanie Kaczmarka i różne drobiazgi na jego temat, które wypływają, choć mało kogo interesują (vide ostatnie informacje podane przez Tomasza Sakiewicza) zdają się legitymizować tę "megalomańską, spiskową teorię". Tyle ode mnie, pod spodem teksty źródłowe we fragmentach (obszernych, całość zaś znajduje się w ukrytych w tytułach linkach.
 
 

Spiskowa wizja megalomana


(...)

Premier przedstawił dziś jednak teorię cokolwiek przegiętą. Oświadczył, że ta wredna III RP podrzuciła PiSowi Janusza Kaczmarka za pomocą przygotowywanej od lat prowokacji. Należy rozumieć, że od wielu lat przed 2001, kiedy to Kaczmarek znalazł się już w najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego.

Bardziej niż spiskowa wizja bije tu ze słów premiera megalomania. A może odwrotnie: niezmiernie wysoka ocena przeciwnika, co zresztą wychodzi na jedno. Bo pomysł, że jakiś układ  gdzieś w połowie lat 90. uznał ludzi byłego PC za jajo noszące przyszłego smoka, który ów układ pożre - to pomysł megalomana. Który zapomniał już, że po upadku rządu Jana Olszewskiego wylądował na niemal dekadę na peryferii polityki.

cały wpis tutaj: http://krzysztofleski.salon24.pl/29382,index.html

 

lecimy dalej:

Szafa Lesiaka: jak UOP próbował rozbić opozycję

pi, PAP
2006-10-08, ostatnia aktualizacja 2006-10-09 08:33

W pierwszej połowie lat 90. Urząd Ochrony Państwa posługiwał się swymi agentami wobec polityków opozycji w celu ich skłócenia oraz dezinformowania - wynika jednoznacznie z odtajnionych przez ABW akt z szafy płk. UOP Jana Lesiaka, do których dostęp uzyskała PAP w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Według ujawnionych dokumentów największym zagrożeniem miała być działalność osób związanych z J. Kaczyńskim i A. Glapińskim, bo "charakteryzuje się dużą skutecznością i bezwzględnością, budową struktur mafijnych."

Główny dokument z szafy Lesiaka pn. "Ocena działalności niektórych ugrupowań politycznych" (przeczytaj >>) z lutego 1993 r., głosi, że "działalność polityczno-społeczna niektórych polityków wykracza poza ogólnie przyjęte reguły walki politycznej". Wymieniono Jarosława Kaczyńskiego i Adama Glapińskiego z Porozumienia Centrum; Jana Olszewskiego i Romualda Szeremietiewa z Ruchu dla Rzeczypospolitej; Jana Parysa z Ruchu III Rzeczypospolitej i Antoniego Macierewicza z Ruchu Chrześcijańsko Narodowego-Akcja Polska oraz kierownictwo KPN.

"Politycy ci nie potrafią lub nie chcą zachowywać się jak konstruktywna opozycja, a swoimi działaniami celowo dążą do rozbicia konstytucyjnych struktur państwa, aby w powstałym chaosie przejąć władzę, wyeliminować znaczących polityków innych partii i w konsekwencji ustanowić dyktaturę" - głosi dokument.

"Największym zagrożeniem są osoby związane z J. Kaczyńskim"

Według niego, największym zagrożeniem jest działalność osób związanych z J. Kaczyńskim i A. Glapińskim, bo "charakteryzuje się ona dużą skutecznością i bezwzględnością, budową struktur mafijnych".

Na "Ocenie" jest parafka "Przeczytałem" Andrzeja Milczanowskiego - szefa MSW w ówczesnym rządzie Hanny Suchockiej; jest też taka sama adnotacja szefa UOP Jerzego Koniecznego.

"Przeprowadzono dezintegrację prawicowych ugrupowań..."

Drugi ważny dokument, to "Notatka dot. zrealizowanych przedsięwzięć operacyjnych w stosunku do niektórych radykalnych ugrupowań politycznych" (przeczytaj >>) z sierpnia 1993 r., w której mowa, że "zgodnie z poleceniem kierownictwa UOP przeprowadzono czynności operacyjne, mające na celu dezintegrację prawicowych, radykalnych ugrupowań politycznych".

Według notatki, w wyniku "kombinacji operacyjnej" z udziałem agenta UOP oznaczonego jako "E", "uzyskano rozpoznanie, że w RdR występuje wyraźny brak konsolidacji między młodymi działaczami a kierownictwem". Agent UOP o kryptonimie "A" był używany przez zespół Lesiaka do "kontrolowanego przepływu informacji" między politykami opozycyjnymi a UOP. Chodziło o stworzenie sytuacji, w której agent ten nie tylko dostarczał UOP informacji o sytuacji wśród polityków opozycji, ale przekazywał też im samym informacje, które przygotowywał wcześniej zespół Lesiaka - sugerując politykom, że są to rzekome "przecieki" z UOP.

Według notatki, tym właśnie "kontrolowanym kanałem" J. Kaczyński otrzymał odpowiedź, że PC jako partia nie jest rozpracowana. "Nie ma wydzielonych funkcjonariuszy UOP-u, którzy zajmują się kierownictwem PC. Dla uwiarygodnienia podano, że funkcjonariusze z b. SB w UOP stali się wzorami praworządności i nie zrobią nic, co byłoby sprzeczne z zakresem działania UOP, zaś nowo przyjęci jeszcze nie potrafiliby przeprowadzić skutecznego rozpracowania" - głosi notatka. Według niej, "sugerowano, aby on, jako lider, był bardziej umiarkowany. Odniosło to skutek, J. Kaczyński ograniczył występy publiczne i złagodził je". "Czynności dezintegracyjne będą w miarę operacyjnych możliwości kontynuowane" - brzmi konkluzja notatki.
(...)
całośc w linku - tytule 
 
lecimy dalej:
 
wiki:
 

Instrukcja UOP nr 0015/92

Z Wikipedii

(Przekierowano z Szafa Lesiaka)
Skocz do: nawigacji, szukaj

Instrukcja UOP nr 0015/92 wydana została w październiku 1992 przez dyrektora Biura Analiz i Informacji UOP Piotra Niemczyka. Istnienie jej ujawnił Jarosław Kaczyński w marcu 1993 r. Zdaniem wielu polityków przewidywała inwigilację członków partii politycznych i pozyskanie płatnych informatorów, w szczególności wobec prawicowych ugrupowań sprzeciwiających się polityce prezydenta Lecha Wałęsy i rządu Hanny Suchockiej.

W oparciu o tę instrukcję miał powstać tzw. zespół pułkownika Jana Lesiaka.

Zespół ten złożony z szeregu agentów pod kierownictwem Jana Lesiaka miał w 1993 opracować plany działań operacyjnych UOP, których elementem miała być inwigilacja przywódców antywałęsowskiej prawicy. Celem działań miała być dezintegracja opozycji prawicowej, poprzez skłócenie i skompromitowanie czołowych działaczy Porozumienia Centrum, Ruchu Trzeciej Rzeczypospolitej oraz Ruchu dla Rzeczypospolitej. Zamierzano ich kompromitować m.in. przy wykorzystaniu tajnych agentów UOP w środowiskach prawicowych. Do zespołu pułkownika Lesiaka wchodzić mieli zarówno byli oficerowie SB, jak i ludzie z naboru do UOP po 1990 r. (ci pierwsi stanowili większość).

Szefem UOP był wtedy generał Gromosław Czempiński, a nadzorował go ówczesny szef MSW Andrzej Milczanowski. Obaj zaprzeczali, by doszło do inwigilacji. Temat inwigilacji posłów prawicy powracał wielokrotnie. Według słów Pałubickiego badanie dokumentacji UOP w okresie jego sprawowania funkcji koordynatora służb specjalnych potwierdziło zarzuty. Jan Lesiak, Lech Wałęsa, całe ówczesne władze UOP, a także Andrzej Barcikowski (były szef ABW) zaprzeczają prawdziwości informacji podawanych przez Jarosława Kaczyńskiego i Janusza Pałubickiego.

 

 
 
 

 

 

Budyń78
O mnie Budyń78

https://twitter.com/karnkowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka