Jeśli nie stanie się nic niespodziewanego, dziś rozwiąże się sejm V Kadencji. Ostatnie jego podrygi przywodziły mi na myśl piosenkę Kazika „Spalaj się”[1], zaś ostatnie godziny już tylko piosenkę Kleyffa i Zębatego zaczynająca się od słów Już marszałek sejmu kalek
uroczyście wszedł na salę kończącą się zaś słowami Tydzień obrad, obrad tydzień
"Kto przeciw? Nie widzę!" [2] bo tak wyglądały dzisiejsze obrady i taśmowe głosowania. Czym w pamięci zapisze się ten sejm? Uczczeniem minutą ciszy baby oskarżanej o powiązania z mafią, która wolała popełnić samobójstwo niż zacząć sypać swoich kolegów? Ten jeden raz wszyscy posłowie, od prawa do lewa, przypomnieli sobie jak widać, czym jest honor... A może tym, jak to cała opozycja płakała nad faszystą w roli ministra edukacji, by potem dać się temu faszyście wodzić za nos i zamienić się w posłuszną mu maszynkę do głosowania? (Nie prawica, nie liberał ani żaden faszysta, Roman Giertych to normalny komunista – parafrazując tym razem Kazika[3]. Teraz z prawdziwym komunistą koalicję stworzą ponoć Marek Jurek i Janusz Korwin Mikke) Czy wreszcie noszeniem na rękach i spijaniem słów z ust potencjalnego bandyty, który najprawdopodobniej powtórzył manewr pana Sobotki z poprzedniej kadencji i jego kolegów, jednak zmazał swoją winę mówiac dokładnie to, co sobie zażyczyli usłyszeć posłowie wszystkich nagle zaprzyjaźnionych frakcji? By oddać sprawiedliwość warto oczywiście przypomnieć kilka ustaw, przyjętych dzięki chwilowym przebłyskom, czy też obawie przed kompromitacją, kiedy ta jeszcze występowała u niektórych polityków (likwidacja WSI, powołanie CBA, lustracja, później uwalona przez niezawisły zwłaszcza od przyzwoitości trybunał)... Jednak wszystko zostało przesłonięte przez przeradzające się w farsę próby powtórzenia 4 czerwca 1992 roku, kończące się stawianiem żałosnych namiotów pod sejmem. Pora się chyba pożegnać, czekając na kolejne wybory, które wcale nie muszą niczego zmienić.
Płoń, płoń, płoń parlamencie
Spali cię ogień na historii zakręcie


Komentarze
Pokaż komentarze (2)