Osoby odpowiedzialne za stronę internetową Dziennika nie mają żadnego instynktu samozachowawczego. Nie boją się samoośmieszenia, nie boją się utraty wiarygodności, nie cofną się przed niczym, gdy trzeba zrealizować zadanie. „Dziennikarze” mają swych czytelników za idiotów, którym każdą bzdurę wystarczy powtórzyć wystarczającą ilość razy i nawet przyznając się do kłamstwa, powtórzyć je głośniej, niż sprostowanie.
Jakiś czas temu zatroskany „Super Express” a za nim zaś wszystkie media doniosły, że prezydenta Kaczyńskiego czeka ciężki cios, wizerunkowy i osobisty – jego córka, Marta, planuje bowiem emigrację[1]. O sprawie głośno było przez chwilę, potem ucichła zapchnięta w niepamięć przez wszystkie inne skandale wywoływane przez prezydenta i opozycję, jednak dziś powraca na mojej ulubionej stronie internetowej.
Dziennik.pl pisze: Marta Kaczyńska wraz z córkami i mężem wyjeżdza z Polski. Prezydencka córka nie wybiera się jednak na emigrację, jak donosiły niektóre media. To tylko zwykły urlop, najprawdopodobniej w górach. "Z tą emigracją to był żart" - przyznaje "Faktowi" Marcin Dubieniecki, zięć prezydenta. Wygląda więc na to, że prezydent Lech Kaczyński, przynajmniej na jakiś czas, będzie musiał rozstać się ze swoimi ukochanymi wnuczkami Ewą i Martynką. Na szczęście nie będzie to długa rozłąka. Wbrew rozsiewanym przez media plotkom, Dubienieccy wcale nie mają dość Polski i nie wyjeżdżają na emigrację. "Jadą po prostu na urlop w góry" - wyjaśniała w jednym z wywiadów prezydentowa Maria Kaczyńska. Kiedy i gdzie? To na razie tajemnica.[2]
Ktoś zażartował, ktoś się dał nabrać, teraz ktoś sprostował. Gdzie tu manipulacja, ciśnie się na usta pytanie... Odpowiedzią będzie pytanie. Jaki tytuł można dać takiej wiadomości i powtórzyć w innym miejscu strony, gdzie materiały zapowiadają tylko zdjęcia? Chwila do namysłu... Niestety, nie zgadli państwo. „Kaczyńska ucieka z Polski” – tak brzmi tytuł tekstu, informującego o tym, że Kaczyńska w Polsce zostaje, planuje jedynie wyjechać na wakacje. Tytuł jest duży, pogrubiony i czerwony. Niestety nie dowiem się, jak to zostanie rozwiązane w wydaniu papierowym, bo nie zamierzam finansować tego szwindla, jeżeli jednak komuś z czytelników się zaplącze w ręce – proszę o informację. Pracownikom „Dziennika.pl” życzę zaś jeszcze lepszego samopoczucia. Gdy nie ma się przyzwoitości ani hamulców, tylko to pozwala spojrzeć czasem w lustro.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)