- Dzień dobry, czy pan Budyń 78?
- Tak to ja, o co chodzi?
- Widzi pan, czytamy pańskiego bloga... Służbowo, ale proszę się nie martwić.
- Słucham?
- Moje nazwisko nic panu nie powie... Dzwonię z centrum informacyjnego rządu. Mamy dla pana propozycję.
- Chyba czytał pan mojego bloga nieuważnie, nie wiem, w czym mógłbym państwu pomóc.
- Radia pan słuchał? Co rano pan słucha, więc pan pewnie wie. Agnieszka Liszka rezygnuje ze stanowiska. Nie będę przeciągał sprawy - chcemy by pan zajął jej miejsce.
- Przecież znane są państwu na pewno moje poglądy polityczne. Popieram PiS, jakim cudem miałbym pracować dla Tuska? Kto wpadł na taki pomysł? Czemu?
- Widzi pan, czasem potrafi pan w sposób wyjątkowo przekonujący wcielić się w zwolenika rządu. Jest pan w tym lepszy nawet od nas. Chodzi o to, by pan się wcielił.
- Wie pan, ale przecież mówiłbym ludziom rzeczy, w które kompletnie nie wierzę. Blog to co innego, tu większosć wie, ze to tylko konwencja.
- Myśli pan, że my w te rzeczy wierzymy? Swoje pan widział, słyszał, przecież pan nie jest naiwny.
- Ale wie pan, ja mam taki, hmmm, mało medialny wygląd. Wiem, to nie jest dla pana ekipty najważniejsze, macie Piterę, macie Kopacz, macie Ćwiąkalskiego... Ale rzecznik jednak jakoś wyglądać musi. To by było przegięcie.
- A tym to pan się nie musi martwić. Wyborcza przez tydzień będzie pisać, że jest pan przystojny, Kuba Wojewódzki zrobi z panem wywiad. Pokochają pana. Wygra pan rankingi wszystkich magazynów kobiecych.
To mnie przekonało. Zawsze chciałem być przystojny i fajny. A jednak spełniają marzenia, cholera.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)