Z okazji olimpiady w Pekinie media i politycy biją rekordy w hipokryzji, choć chińskie władze nie przewidziały za to jeszcze medali. O ile mogę wytłumaczyć sobie hipokryzję postaci pokroju Sarkoziego - Chiny to duży rynek i mocny kraj, zaś Francuzi nigdy odwagą nie grzeszyli, nic nie usprawiedliwia, gdy podobne szczyty osiąga Polskie Radio. Nie wiem, jak sprawa ma się w innych programach, ale kilka razy dziennie słyszę, jak rzecz wygląda w Trójce. Najpierw pełne oburzenia doniesienia w programach informacyjnych, z których dowiadujemy się o represjach obecnych i planowanych, a także ograniczeniach praw człowieka, planowanej cenzurze wszystkich wystąpień artystycznych tudzież strachu chińskich władz przed wystąpieniami na żywo, które zaowocowało lustracją wszystkich osób, majacych w dowolnym charakterze wystąpić w Pekinie pod katem ewentualnego zagrożenia wygłoszeniem treści nieprawomyślnych. Na to Trójka ma czas o każdej pełnej godzinie. Zaś pomiędzy kolejnymi wiadomosciami radio urządza konkurs, którego nagrodą jest wyjazd na święto sportu, igrzyska w Pekinie. Oczywiście, pytania dopasowane tematycznie, z dziedzin sportu. Codziennie jeden lub dwa bilety. Już bez niepotrzebnego psucia sobie nastroju jakimiś prawami człowieka. Liczy się, jak dla naszych olimpijczyków, sport. Tak więc pojadą. Sportowcy i słuchacze Trójki. Moze nawet czasem wzburzeni tym, co usłyszeli w serwisie. Może nawet nie popierajacy gwałcenia ludzi elektrycznymi pałkami, a przynajmniej nie w swoim włąsnym odczuciu. Jednak każda odsłona konkursu Trójki tak jak każdy występ polskiego sportowca na olimpiadzie w Opekinie jest niczym innym, jak legitymizacją metod chińskich władz. O których, co jest kolejnym rekordem, większosć dowiedziała się z okazji Tybetu. Teraz wiedzą, ze chińskie władze prześladują Tybetańczyków. O tym, ze prześladują również Chińczyków pewnie nie słyszeli, a przynajmniej o prawa Chińczyków się nie dopominają, gdyż nie jest to modne. Piosenkarka Bjork zaś wywołuje skandal na koncercie w Chinach, kończąc występ wezwaniem "Obudź się Tybecie". Bo Tybet śpi. Gdy się obudzi wygra z chińską niewolą. Niewiedza czy głupota? Przypomina mi się francuski zespół punkowy, którego nazwy już nie pamiętam, pytajacy w piosence o czerwcu 1989 "Co się stało z rewolucją Mao?". Obudź się Tybecie. O samych igrzyskach wiadomo od kilku lat. Gdy zapadła decyzja o lokalizacji - nie słyszałem protestu zadnego z polityków, który kilka miesięcy temu deklarował bojkot igrzysk, teraz zaś zastanawia się już tylko, w co ubrać się na ceremonię otwarcia. Gdy zobaczymy już, którzy politycy uświetnią otwarcie swą obecnością, będziemy wiedzieć, którym nie przeszkadzają metody chińskich władz, lecz to, że nie mogą użyć ich u siebie. Co zaś kieruje dziennikarzami? Głupota? Brak skojarzenia faktów? Zobowiązania wobec sponsorów, którzy chcą wypromować się przy okazji wielkiego wydarzenia? Nie wiem, tak czy inaczej Trójka w ostatnich dniach traci odzyskane nie tak dawno moje zaufanie. I nie uratuje tego puszczanie znośniejszej muzyki pomiędzy kolejnymi aktami afirmacji chińskiego modelu praw człowieka.
45
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (24)