Dzisiejsza deklaracja szefa sekcji "Solidarności" Wielkopolska Południowa ucieszyła mnie, jak dawno żadna wypowiedź osoby związanej z polskim życiem publicznym. Jan Mosiński, bo tak się ten działacz związkowy nazywa, powiedział, ze nie wyobraża sobie, że przedstawiciele "Solidarności" negocjacjować mogliby z esbeckim donosicielem, wysłanym na ten odcinek przez premiera. "Jak to wygląda, żeby partnerem +Solidarności+ był agent bezpieki? To celowy pomysł Donalda Tuska, że wystawia nam takiego człowieka" - oburza się Mosiński. Gdy Boni przyznał się do donoszenia na SB, włos z głowy mu nie spadł, i co prawda nie objął stanowiska ministra pracy, ale został czołowym rozgrywającym w sprawach polityki społecznej. Taką polityką personalną Tusk chciał zagrać na nosie prolustracyjnemu PiSowi, jednak zapewne nie przewidział tego, że i związkowcy mogą mieć zastrzeżenia do Michała Boniego. Ostatnio można było przeczytać, że Boni stanowisko ministra jednak obejmie, co pokazuje, ile warte są pojawiające się ostatnio w platformianej retoryce antyesbeckie wtręty. Wytypowanie zaś do rozmów z "Solidarnością" człowieka, który przyznał się dopiero teraz (wcześniej grając całymi latami niewinną ofiarę prolustracyjnych fanatyków), pokazuje, ile dla Donalda Tuska znaczy etos "Solidarności", do którego tak lubi się odwoływać. Jutro zapewne przeczytamy, że "Solidarność" nie chce rozmawiać z rządem, gdyż dąży do politycznej awantury. Możliwe, że w związku z innymi wypowiedziami o pociągnięciu Niesiołowskiego za krawat, dowiemy się, że dzisiejsza "S" grozi użyciem przemocy, przez co nie ma nic wspólnego z dawną "Solidarnością" i jej legendą. Mosińskiemu przeciwstawi się Wałęsę, będącego symbolem dialogu i rozsądku (sam, bez przemocy obalił komunizm!), zapewne też Niesiołowskiego czy nawet Boniego. Role strażników etosu i depozytariuszy pamięci przypisano bowiem współpracownikom SB, lub osobom, za którymi takie oskarżenia od lat się ciągną. Protestujący godni są zrozumienia i poparcia tylko wtedy, gdy u władzy znajdują się polityczni przeciwnicy mediów. Gdy rządzą "nasi" - pozostaje protestujacym jedynie łatka oszołomów i agresorów, którzy sami nie wiedzą, czego chcą.
51
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)