Od rana trwała batalia o to, czy uda się wprowadzić Lecha Wałęsę do europejskiej rady mędrców. Osoby odpowiedzialne za skład szacownego gremium, niepomne historycznych niuansów, uznały, że Lechu do tego grona zwyczajnie nie pasuje. Premier Tusk postanowił jednak za wszelką cenę przeforsować tę kandydaturę. Oczywiście nikt z osób tak wrażliwych na rzekome kompromitowanie Polski za granicą przez braci Kaczyńskich tym razem głosu nie zabrał. Nie znającego jezyków Wałęsę obsługiwac będzie musiało zapewne dwóch tłumaczy - jeden analizować będzie, co Lechu tak naprawdę chciał powiedzieć, drugi zaś przetłumaczy to później na język, w którym toczyć się będą obrady. Ponieważ pierwszy z tłumaczy pracować ma w oparciu o analizę wszelkich dostępnych źródeł pisanych i mówionych, przełożenie kazdego zdania może okazać się bardzo pracochłonne, co spowolni znacznie prace komisji. Panie Premierze! Jeśli nie jest jeszcze za późno, proszę o rozważenie zmiany swojego stanowiska. Wiem, że trudno zrezygnować z własnoręcznie dokonanego cudu, jednak wymaga tego dobro Polski, tak drogie pańskiemu sercu. Proponuję, by do rady mędrców zgłosić innego kandydata, który z jednej strony również posiada piękną, historyczną kartę i będzie dumnie reprezentował to samo, co lech Wałęsa, środowisko, z drugiej zas strony będzie jednak biegle władał jezykami obcymi i obeznany będzie w salonowych konwenansach. Proponuję, by przedstawicielem Polski w tym jakże potrzebnym europejskim komitecie został Profesor Aleksander Wolszczan.
60
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)