To oczywiście jałowe dywagacje. Warto zająć się przyszłością UJ. O żywych nie wolno pisać prac magisterskich, ale wolno chyba otaczać ich czcią? Pora pomyśleć nad jakimś ładnym patronem dla krakowskiej uczelni, który oddawałby jej nowego ducha i giętki kręgosłup. Idealny byłby oczywiście Lech Wałęsa, jednak po dopuszczeniu do napisania "niedojrzałej" pracy przez Pawła Zyzaka, UJ nie zasługuje na taki honor. Proponuję więc poszukać w gronie absolwentów. Najodpowiedniejszym patronem dla dzisiejszego UJ byłby na pewno Lesław Maleszka, człowiek również skrzywdzony przez nieodpowiedzialne grzebanie w historii ludzi wciąż jeszcze żyjących. Panie Michale, wydaje mi się Pan najbardziej odpowiednią osobą do zgłoszenia tej kandydatury.
Co do badań historycznych zaś, wydaje mi się, że zasada pisania jedynie o zmarłych to za mało. Dopiero, gdy rozszerzymy ją o założenie , że o zmarłych mówimy tylko dobrze, będziemy godni, by stanąć twarzą w twarz z historią.
"Dziennik" pisząc o sprawie wiadomość opatrzył tytułem "Uniwersytet Jagielloński założy sobie kaganiec?". Z punktu widzenia wolności nauki to nie kaganiec, tylko stryczek.
(wpis powinien pojawić się wczoraj w nocy)



Komentarze
Pokaż komentarze (12)