Blog
Bomby domowej roboty
Budyń78
Budyń78 info o aktualnych wpisach poni
0 obserwujących 628 notek 263718 odsłon
Budyń78, 7 marca 2010 r.

Koalicja PiS - SLD? Bez sensu.

Tego, że będę musiał napisać tekst, w którym tłumaczyć będę sympatykom PiS, że koalicja z SLD się nie opłaca, nie przewidziałem. Od kilku dni słyszę jednak o moich pisowskich antypatiach, Kamińskim i Hofmanie, dziś zaś zobaczyłem aprobujące taką koalicję komentarze niektórych PiSowców na blogu Ludwika Dorna. Kilka rzeczy chyba musimy sobie wyjaśnić.
 
Pytanie, na którym musimy sobie odpowiedzieć, to kwestia, czego dziś oczekujemy od PiS? Czy tego samego, czego oczekiwaliśmy w roku 2005, czyli przywrócenia pozycji Polski na arenie międzynarodowej (pozycji rozumianej jako faktycznym liczeniu się z nami, nie zaś poklepywaniem nas po plecach), dekomunizacji, wyrwania Polski z rąk rozmaitych sitw, układów i oligarchii, walki z przestępczością, przywrócenia Polakom pamięci historycznej i wyrównania szans ekonomicznych, również dla osób wykluczonych w ramach transformacji? Wszystkie te potrzeby są moim zdaniem nadal aktualne, zaś rządy PO nie zmieniły tu tak naprawdę zbyt wiele, pozwoliły jedynie na trwanie lub rozwój tych zjawisk. Czy oczekujemy od PiS jedynie odsunięcia PO od władzy i sprawniejszego (o co nie trudno) administrowania państwem a tam, gdzie trzeba (media, kultura, wojsko) de facto odbudowania go? To oczywiście również dużo, niemniej potrzeba Polsce i jednego, i drugiego. Zarówno sprawnego zarządzania i naprawy tego, co zepsuły rządy PO, jak i tego, czym PiS obiecywał nam zająć się w roku 2005, czyli odrobienia strat wcześniejszych i o wiele poważniejszych. Dziś oczywiście doszły problemy całkiem nowe a rząd PO jawi nam się jako najgorszy i najbardziej szkodliwy w historii Polski po roku 1989. Całkowicie zgadzając się z taką opinią uważam równocześnie, że ewentualna koalicja z SLD (zakładając, że mogłoby do niej dojść), pozwoliła by w najlepszym razie przywrócić stan z roku 2005. A przecież stan ten był na tyle fatalny, że doprowadził do absolutnego zwycięstwa sił, które, z różnych stron, kwestionowały ówczesny porządek. Najostrzej zaś ówczesny stan rzeczy atakował PiS.

Czy wyobrażacie sobie, by w koalicji z SLD PiS mógł kończyć lustrację czy dekomunizację, a nawet likwidować wpływy WSI? Prowadzić politykę historyczną i rozliczać zbrodnie komunizmu? A może Tusk tak dał wam się we znaki, że by się go pozbyć skłonni jesteście uznać, że to w tej chwili niepotrzebne? PiS w koalicji z SLD będzie mógł zrobić tyle, ile dziś może zrobić w TVP, a być może nawet mniej. Odsunięcie Tuska od władzy nie może być celem samym w sobie, skoro w nowym rozdaniu PiS miałby stać się de facto Platformą bis, konserwującą układ i dawne powiązania w imię utrzymania władzy w nowej koalicji. Prawdopodobnie sprawniej zarządzającą państwem, lecz cóż z tego, skoro nadal byłoby to państwo całkowicie przegniłe? Prawo i Sprawiedliwość musi nie tyle załatać całkiem nowe dziury w ścianach, wybite przez aktualny gabinet, lecz także dokończyć wynoszenie na śmietnik starych, psujących atmosferę gratów, których część została przyniesiona z powrotem jako niezbędna dla funkcjonowania całej budowli. Nie ma co sobie wmawiać, że warto wnieść do domu resztę, bo bez tego nie naprawimy najnowszych zniszczeń. Może i naprawimy, ale zaraz potem podusimy się wszyscy.

Co więcej - takie rozważania są całkowicie bezzasadne, zaś jedynymi osobami, którym przynoszą one korzyść, są co mocniej partyjnie zaangażowani zwolennicy PO z jednej strony i prawicowa drobnica z drugiej. "Patrzcie - PiS skuma się nawet z komunistami. PiS nie ma żadnych ideałów" - powtarzają, choć na razie jeszcze do koalicji politycznej - mam nadzieję - daleko. Rozważania te są całkowicie bezzasadne ponieważ PiS planujący koalicję z SLD straci - wbrew wierze części swoich zwolenników - odczuwalną część swojego elektoratu, nie zyskując raczej nowej. Gdy zaś PiS w wyborach uzyska, powiedzmy, 20% głosów, SLD 10%, zaś PO 45% - kto będzie tworzył rząd?

Hofman łaskaw był określić elektorat antykomunistyczny mianem "balastu". Cóż, dla mnie balastem są Hofman i Kamiński, przez których Prawo i Sprawiedliwość przegrała wybory w roku 2007. I - jeśli ktoś się wreszcie nie zorientuje, że ta wesoła dwójka prowadzi PiS w ślepą uliczkę - powtórzą swój sukces w kolejnych wyborach parlamentarnych. Zgadnijcie, kto będzie się wtedy cieszył?

Opublikowano: 07.03.2010 21:03.
Autor: Budyń78
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

https://twitter.com/karnkowski
image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @MARIUSZMOLIK budyn78(at)gmail.com
  • @Autor jest na to sposób - niech polski rząd wykorzysta świetną sytuację gospodarczą, kupi...
  • Jan Brzechwa o Janie Filipie Libickim - Piotruś nie był dzisiaj w szkole, Antek zrobił...

Tematy w dziale