Ciekawie będzie - jeśli Komorowski faktycznie wygra - sprawdzić, co pisać będą dzisiejsi zwolennicy Sikorskiego, przed marszałkiem K. ostrzegając bynajmniej nie z powodu dziwnych związków z WSI. Zapewne wykonają równie piękną woltę, jak wtedy, gdy od wieszczenia nieuchronności prezydentury Tuska przeszli do zachwytów nad jego decyzją o niekandydowaniu. Trening czyni mistrzów, mistrzów klawiatury również.
Osobiście nie sądzę, by wybór Komorowskiego był na rękę PiS. Ostatnie dni pokazują (czy raczej - pokazują, jak nigdy dotąd), że Sikorski ma niesamowity talent do autokompromitacji, podsycany przez bufonadę i ledwo skrywaną pogardę dla ludzi, w tym również dla swojego kontrkandydata. Start Komorowskiego prędzej zmniejszy frekwencję (zakompleksiona w podobny do Sikorskiego młodzież, co to z wielkich miast w pierwszym pokoleniu może nie znaleźć dla siebie kandydata), niż zwiększy jednoznacznie szanse Kaczyńskiego.
Sikorski tymczasem zaczyna się orientować, że dał się wpuścić w kanał. Prawybory przegra, pozycji w PO nie zbuduje, stracił już za to sporo wiarygodności. Stąd histeryczne apele o przedłużanie głosowania czy powtarzanie kompromitującego żartu o babciach. Ciekawe swoją drogą, czy w przypadku przejścia przez pierwszy etap i startu w wyborach, o godzinie 22 apelowałby o przedłużenie głosowania, by cały "Ursynów" zdążył oddać swoje głosy? Pewnie się już nie dowiemy.
Czwartek. Jednak sobie nie odmówię...
"Panowie, policzmy głosy"
Rozum: Co jeśli wygra Komorowski
Rzeczpospolita: Nie przedłużą głosowania w prawyborach


Komentarze
Pokaż komentarze (6)