"Tusk pojechał na urlop!" pisze "Fakt", co sensacją jakąś zbytnią przecież nie jest, bo cóż bardziej naturalnego od Tuska na urlopie? No, może tylko Tusk na boisku. I rzeczywiście, prawie co tydzień czytamy, że premier zagrał z kolegami w gałę. Ze pojechał do Grecji? Też w sumie to oczywiste, rekonesans się przyda. A jednak w artykuliku znajdziemy ukrytą, w ostatnim zdaniu, bombę.
"Premier wróci do pracy za tydzień." - pisze dziennik, jak gdyby nigdy nic. Do pracy! Tusk! Odkąd Tusk jest premierem, trudno mówić o pracy, więc powstaje pytanie, do czego nasz urlopowicz wróci z Grecji? Wałęsa po skończeniu kadencji prezydenta wrócił do stoczni, jednak szopka ta trwała tylko kilka dni i nikt już chyba nawet o niej nie pamięta. Co z Tuskiem? Tusk pracował, pamiętamy ze spotów wyborczych, w spółdzielni "Świetlik". Problem w tym, że spółdzielnia chyba już nie działa, zwłaszcza, że tworzył ją nieżyjący już marszałek Maciej Płażyński. Czyżby więc miesięcznik "Pomerania"? Cóż, dowiemy się za tydzień. W sumie zresztą jeszcze ciekawsze, kto zostanie wtedy premierem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)