Oglądam właśnie koncert sylwestrowy z Zakopanego w TVP 2. W tej chwili na scenie występuje jakiś dziwny facet, który nazywa się Zenon Martyniuk.
Kiedy go słucham, przypomina mi się tytułowe określenie używane niegdyś przez znakomitego krakowskiego krytyka muzycznego w stosunku do śpiewaków operowych, którzy z pewnością powinni uprawiać inny zawód.



Komentarze
Pokaż komentarze (111)