Pojawiają się dyskusje o, oraz pewne oznaki gotowości do, udzielenia przez Unię i US pomocy gospodarczej Ukrainie. I świetnie! To jeden z podstawowych warunków powodzenia zmian rozpoczętych u naszych sąsiadów!
Chciałbym tylko zrócić uwagę, że udzielenie takiej pomocy w formie, która miała miejsce np. w przypadku Grecji, lub oparcie jej na typowych schematach Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), może przynieść dość opłakane lub wręcz odwrotne do zamierzonych, skutki. Jeśli warunkiem udzielenia pomocy finansowej będzie klasyczne ograniczenie wydatków budżetowych, itp. schematyczne działania, to faktycznie można jedynie Ukraińcom współczuć, a sensownych zmian w gospodarce nie należy oczekiwać. Przysłowiowe 'przyciśnięcie śruby' w postaci ograniczenia wydatków socjalnych, społecznych, itp. w kraju raczej bardzo biednym, okradanym przez wybrane grupy własnych obywateli oraz będącym własnością nielicznej grupy oligarchów, wydaje mi się mało sensowne, nieskuteczne politycznie i przynoszące zyski wszystkim poza tymi, którzy tego naprawdę potrzebują.
Wydaje mi się, że sytuacja Ukrainy jest świetną okazją do udzielenia jej pomocy finansowo-gospodarczej na zasadach dopasowanych do potrzeb tego kraju! Uważam, że Unia i US mogą się wysilić i opracować plan, który będzie komplementarny do wewnętrznych zmian politycznych, czyli wyeliminowania korupcji, poprawy poziomu życia ludzi, oparcia działalności gospodarczej na zasadach prawa i równości oraz ograniczenia oligarchizacji gospodarki.
Czy taki plan pomocy jest możliwy do stworzenia? Myślę, że tak. Nie powinien np. stawiać na pierwszych miejscu wskaźnika zadłużenia kraju lub podobnych, ale rzeczywiste procesy gospodarcze - jakość prawa, warunki działania małych i średnich firm, sposób alokowania środków na ich działalność, itp.
Generalny kierunek takiego planu powinien być wyznaczony dwoma czynnikami: (i) de-oligarchizacja gospodarki Ukrainy (czyli środki idą do firm, instytucji i samorządów, które są małe i średnie, nowe, itp.), oraz (ii) pozostawienie tych środków na Ukrainie na czas potrzebny do tego, aby zadziałały w gospodarce, a nie były natychmiast użyte do spłaty istniejących kredytów (w tym tych do banków zachodnich) lub innych zobowiązań oraz zapłaty za 'spadochronowe' usługi zachodnich konsultantów.
Jestem optymistą i wierzę, że Ukraincy są w stanie skutecznie o to zawalczyć! Ale my, np. Polski rząd, też powinien zadziałać w tej sprawie.
Bo ryzyko związane z udzieleniem 'standardowej' pomocy to nie tylko brak skuteczności i słabe efekty na Ukrainie, ale ponowny wzrost znaczenia Moskwy i rosyjskich środków oraz 'przepłynięcie ' środków zachodnich z Ukrainy do Rosji.
rjl


Komentarze
Pokaż komentarze (2)