Podyskutowałem dziś sobie z gliniakami:
Poczytałem sobie desperackie próby zszarzenia czarnego i białego 'pod wpływem presji otoczenia', jak to alegorycznie ujęła Dora.
Co do tego tematu ma biały człowiek i Winnetou, to już tylko wie marzyciel - nic dziwnego, że zakamuflowane znaczenie hiperboli umknęło mojej uwadze - sądziłem, że odnosi się do pacyfikacji 'polskich mohikanów przeciwnych polityce obecnego rządu'.
Po przeczytaniu 'Co z tego, że agent?' domyśliłem się zbyt późno, że czytam blogi czerwonoskórych, którzy w służbie ochrany dochrapali się uwłaszczenia nomenklatury i na emeryturkach próbują dorobić jakąkolwiek teoryjkę do ochrony własnej prywatności.
Wypadałoby tu przywołać z pamięci strategię 'wet za wet' Dory - czyż nie jest najbardziej opłacalna? Tak czy siak, lustracja padła w TK, więc nadal możecie sobie śmiać się w kułak z jakiejkolwiek sprawiedliwości.
Że działaliście w interesie państwa moskiewskiego to też doskonale wiecie.
Mnie to ani grzeje ani ziębi - piszę zza oceanu.
Dzięki Ci, Boże, za tą wielką wodę między wami a mną! "
Dałem się początkowo nabrać na te rezerwaty, wyglądały bowiem na stare meme Kagana o Aborygenach. Okazało się, że to internal joke Służb Specjalnych i alegoria


Komentarze
Pokaż komentarze