Zbierał je sobie i zbierał, tekściki wskakiwały sobie na góogla, poczciwy MSZ podczytywał sobie od czasu do czasu.
W międzyczasie in der Zwischenzeit funkcjonariusze podkładali oczywiście różne świnie na bloga, ale jakoś się to dalej ciągnęło i dalej się ciągnie. Wyłowiło się świnie i cześć.
Pożytek z tego zbieractwa był taki, że podpierając się eksponatami łatwiej było wytłumaczyć znajomemu krajowcowi z RP, iż przyjazd do kRaju jest ryzykowny, kosztowny i niewygodny. Od Roku Pańskiego 2004 stało się to dużo łatwiejsze, bo miliony migrantów w Londku zaczęły doświadczać na własnej skórze pieszczot konsularnych.
Zgodnie z preferencjami salonowymi i staropolską tradycją nielinkowania opowiem państwu króciuteńką historyjkę o pułapce paszportowej oraz o ostatnich zmianach w internecie po reanimacji WSI. Kto reanimował - każdy wie. Czyim priorytetem była reanimacja - też każdy wie. Reperkusje reanimacji w skali indywidualnego internauty są już mniej zauważalne.
W marcu bieżącego roku wirtualnapolonia.com rozpoczęła czystkę tysięcy artykułów z komentarzami wpisywanych tam przez okres blisko 6 lat. Przed tygodniem czystka zakończyła się pełnym sukcesem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)