60 obserwujących
145 notek
242k odsłony
1598 odsłon

Wyborcza w nocy uderza Kąckim

Wykop Skomentuj25

Kiedy uruchamiany jest tzw. dziennikarz śledczy niejaki pan Kącki, wiadomo że sprawa nie jest błaha i będzie tematem narzuconym przez wajchowego wszystkim telewizjom i zaprzyjaźnionym gazetom. Wiadomo także że tytuł musi działać na wyobraźnię.

Dziś w nocy Gazeta Wyborcza, na swojej stronie internetowej, przekazuje informacje ze śledztwa, do których "dotarł" pan Kącki:


"Gazeta" poznała kulisy śledztwa, o którym głośno od piątku: szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiesił prokuratora Marka Pasionka nadzorującego śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wszczęto też przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Poszło, jak się dowiadujemy, o kontakty z dziennikarzami "Rzeczpospolitej" i "Naszego Dziennika", agentami USA i byłymi szefami ABW.

(...)

Z analizy billingów telefonu Pasionka wynika, że od maja do listopada 2010 r. co najmniej kilkadziesiąt razy kontaktował się z dziennikarzami "Naszego Dziennika" i "Rzeczpospolitej". A po rozmowach z Pasionkiem obie gazety publikowały informacje o przebiegu śledztwa smoleńskiego.
Pasionka przesłuchano w lutym 2011 r. Co zeznał? Że nigdy nie dzwonił do wspomnianych dziennikarzy. Co innego jednak wynikało z billingów, więc śledczy uznali, że kłamie.


Najpierw mamy oskarżenie prokuratora Pasionka i dziennikarzy "Rzeczpospolitej" i "Naszego Dziennika" o to samo co teraz zrobił prokurator Parulski i "dziennikarz" śledczy Kącki.

Następnie otrzymujemy informację czym tak naprawdę zajmowała się prokuratura wojskowa pod kierownictwem prokuratora Parulskiego, gdy nie zajmowała się śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Mianowicie tropieniem prokuratora, który miał poinformować dziennikarzy o skandalicznej decyzji rosyjskiej prokuratury dotyczącej unieważnienia zeznań rosyjskich kontrolerów lotu. Nad tym dlaczego prokuratura wojskowa nie przekazała tej informacji polskiemu społeczeństwu sama, "dziennikarz" Kącki się nie zastanawia.

Najlepsze jest jednak dalej:


Pasionek spotkał się z pracownikami CIA i FBI, stałymi rezydentami w ambasadzie USA w Polsce. Skąd to wiadomo? Bo śledczy przesłuchali agentów. Jeden zeznał, że spotkanie umówili Bogdan Święczkowski, b. szef ABW, i b. wiceszef agencji Grzegorz Ocieczek (obydwaj pełnili funkcje za rządów PiS). 

Dopiero w Green Coffee agenci USA zorientowali się, że oprócz Święczkowskiego i Ocieczka przyszedł prokurator Pasionek. Gdy usłyszeli od niego, że nadzoruje śledztwo smoleńskie i ma dostęp do poufnych informacji, zaproponowali, by natychmiast przenieść spotkanie do ambasady USA. Tam Pasionek w obecności Ocieczka i Święczkowskiego mówił agentom o śledztwie i pytał, czy mogą sprawdzić kilka koncepcji. Amerykański agent zeznał, że chodziło o prawdopodobieństwo rozpylenia sztucznej mgły, sterowanie samolotem na odległość i zmianę transmisji danych w wieży kontroli lotów.

Agent zeznał też, że ponieważ chodziło " o sprawy ściśle tajne", zaproponował, by do ambasady USA przysłać oficjalną prośbę o pomoc. I rzeczywiście, prokuratura prowadząca śledztwo smoleńskie wysłała wkrótce do Departamentu Sprawiedliwości USA wniosek o pomoc prawną. Pytała m.in. o techniczne możliwości zakłócania urządzeń nawigacyjnych samolotu i prosiła o przekazanie ewentualnych nagrań rozmów prowadzonych z pokładu tupolewa.

Śledczy powiadomili wtedy swojego szefa Krzysztofa Parulskiego, że Pasionek przekazywał informacje ze śledztwa osobom nieuprawnionym: Ocieczkowi, Święczkowskiemu i agentom służb USA. Wnosili również, by dla dobra śledztwa w sprawie katastrofy zawiesić go w funkcji wiceszefa oddziału do spraw przestępczości zorganizowanej NPW. Parulski wysłał taką prośbę do Andrzeja Seremeta, prokuratora generalnego, któremu podlega Pasionek, cywilny prokurator w NPW. Seremet się nie zgodził, choć wiedział już, o co Pasionka podejrzewają śledczy. Uznał zawieszenie za przedwczesne.


"Śledczy" generała Parulskiego zamiast sami zwrócić się do Amerykanów o pomoc w sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej postanowili zawiesić tego prokuratora który o taką pomoc, początkowo w nieformalnych rozmowach, a następnie oficjalnie się zwrócił.

Od tej pory możemy mówić oficjalnie o tak zwanym "śledztwie" w sprawie katastrofy smoleńskiej.

 

Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale