60 obserwujących
145 notek
241k odsłon
1155 odsłon

Skandaliczna konferencja Prokuratury Wojskowej

Wykop Skomentuj6

Prokurator Szeląg przyznał dzisiaj publicznie na jakich wątłych podstawach opierało się oficjalne śledztwo, w sprawie katastrofy smoleńskiej, Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dodajmy, że śledztwo bezprecedensowe, najważniejsze w Ich życiu, życiu Ich dzieci i Ich wnuków, toczące się już dwa i pół roku.

Dociskany przez dziennikarzy przyznał, że prokuratura dopiero w 2012 roku zleciła pobranie próbek z miejsca katastrofy, na okoliczność obecności materiałów wybuchowych. Dlaczego nie wcześniej? Ponieważ prokuratura opierała się wcześniej na "doniesieniach medialnych". Prokurator Szeląg szczerze to przyznał (byłem w szoku).

Można z tej informacji wyciągnąć dwa wnioski, bez odniesień do wymijających wyjaśnień prok. Szeląga mających na celu "uspokojenie społeczeństwa".

Po pierwsze Naczelna Prokuratura Wojskowa nie prowadziła wcześniej żadnych czynności mających potwierdzić, bądź wykluczyć wybuch na pokładzie Tu-154m, a mimo to podawała do publicznej wiadomości komunikaty: "Materiały śledztwa nie wskazują na zamach, wybuch, ani udział osób trzecich". Był to komunikat prawdziwy, ponieważ materiały śledztwa nie zawierały informacji wskazujących na zamach, ponieważ żadnych takich materiałów nie było. Nie było żadnych badać, więc nic nie wskazywało na wybuch. To logiczne. Nic nie wzbudzało podejrzeń przenikliwych śledczych, bo przecież "wspaniała współpraca z Rosjanami", "Rosjanie wykluczają wybuch", "winni piloci", "jak walnęło, tak urwało się skrzydło i samolot się rozpadł".

Po drugie Prokuratura w 2012 roku powzięła informacje które uprawdopodobniły hipotezę wybuchu (nie od razu musi to oznaczać zamach) i dlatego zleciła badania. Co to w takim razie za przesłanki? Co skłoniło prokuratorów, żeby jednak zbadać to miejsce. Bo musiało to być coś poważnego. Coś co wybudzi Ich z twórczej inercji. NPW jak przyznał prok. Szeląg potrzebuje bodźców zewnętrznych, żeby zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami podjąć jakieś działania.

 Zastanawiający w całym wywodzie prok. Szeląga jest jego sposób formułowania myśli i odpowiedzi, jak powiedzieć coś tak, żeby nic nie powiedzieć i żeby za nic w świecie nie uprawdopodobnić "spiskowych teorii". Tymczasem to właśnie zachowanie NPW, takie formułowanie komunikatów i taki sposób prowadzenia śledztwa, powodują uprawdopodobnienie tychże teorii. Paradoks.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale