0 obserwujących
75 notek
25k odsłon
963 odsłony

"Wyborcza" w ujęciu teorii dezinformacji Volkoffa

Wykop Skomentuj8

Ćwiczenie dla studentów dziennikarstwa na przykładzie tekstu Wojciecha Gadomskiego. Temat "dezinformacja w ujęciu teorii Vladimira Volkoffa".

10. października 2005, dzień po pierwszej turze wyborów prezydenckich i dwa tygodnie przed drugą turą, Witold Gadomski opublikował w "Gazecie Wyborczej" krótki artykuł "Co to były afery Art-B i FOZZ" (opisy co faktycznie ustaliły sądy w sprawie FOZZ są na końcu, żeby nie rozmywać wątku).

Publikacja Witolda Gadomskiego w ujęciu teorii Volkoffa

W ujęciu teorii dezinformacji Volkoffa artykuł Gadomskiego jest klasycznym elementem kampanii dezinformacyjnej, w której tematem przewodnim jest teza, że Kaczyńscy kradli pieniądze w aferze FOZZ. Teza ta jest promowana za pomocą następujących technik zgodnych z klasyfikacją Volkoffa:

  • "mieszanina prawdy i kłamstwa"
  • "rozmycie"
  • "równa reprezentacja"

Mieszanina prawdy i kłamstwa

Pomieszanie informacji prawdziwych z kłamliwymi służy przemyceniu lub promowaniu kłamstw przez uwiarygodnienie ich informacjami prawdziwymi. Równocześnie utrudnia postawienie zarzutu kłamstwa totalnego, bo w tekście występują także informacje prawdziwe.

Poniżej Gadomski serwuje prawdziwą informację o politykach i służbach specjalnych, tę drugę tezę podając jednak w sosie wątpiąco-przypuszczającym:

"Media i opinia publiczna doszły do wniosku, że afery o takiej skali muszą mieć powiązania z politykami, a być może także ze służbami specjalnymi.

Grzegorz Żemek sam przyznał że jest "został wytypowany do FOZZ" przez wojsko już w latach 90-tych. Dlaczego więc Gadomski pisze "być może" skoro nawet ostatnie zdanie artykułu potwierdza tę tezę?

"Żemek podczas procesu mówił o wyprowadzonych z FOZZ pieniądzach: (...) Finansowano z nich operacje służb specjalnych, także partie polityczne."

W następnym zdaniu Gadomski serwuje kłamstwo, przy okazji stosując klasyczny zabieg z NLP (Neuro-Linguistic Programming) czyli użycie kodu "ale" w celu zdyskredytowania pierwszej tezy (komuniści) i promowania drugiej tezy (PC).

"Niektórzy wskazywali na dawne związki aferzystów z komunistami, ale w mediach przewijały się też nazwiska polityków prawicy, między innymi z Porozumienia Centrum."

W rzeczywistości ustalenia sądów w procesie FOZZ były dokładnie odwrotne - skazani zostali postkomuniści, a oczyszczeni politycy PC.

Partie polityczne o których mówi Żemek to nie PC, a wprost przeciwnie - wywodząca się z PZPR partia SDRP czyli obecnie SLD.

O tym Gadomski nie pisze, bo przeczy to tezie przewodniej.

Nierówna reprezentacja

Równa reprezentacja polega na równoczesnym prezentowaniu informacji "za" i "przeciw" tezie przewodniej. Artykuł sprawia wrażenie obiektywnego, broni się przed formalnym zarzutem ("nie napisaliście że...") - a jednak finalna wymowa nadal podtrzymuje tezę przewodnią.

Reprezetancja równa od nierównej różni się tylko proporcjami między jedną a druga. W tekście Gadomskiego mamy do czynienia głównie z nierówną. Budowanie poparcia dla tezy przewodniej że Kaczyńscy to FOZZ zaczyna się od zdania:

"Na procesie Pineiro zeznał, że utrzymywał kontakty z politykami PC, głównie z Adamem Glapińskim, który go skontaktował z Jarosławem Kaczyńskim (...)"

Dalsza część to przykład nierównej reprezentacji - opinie podtrzymujące tezę przewodnią (rozwinięcie powyższego zdania) zajmują czterokrotnie więcej miejsca (60 słów) niż dwa zdania w skrócie stwierdzające, że Kaczyński zaprzeczył tym związkom (15 słów):

"Kaczyński twierdził, że znajomości tej nie podtrzymywał. Zaprzeczał też, by znał prezesa FOZZ Grzegorza Żemka."

Skąd nagle na końcu artykułu jak filip z konopii wyskakuje jakiś Grzegorz Żemek? Dlaczego Kaczyński miałby go znać? Gadomski nie wspomniał ani słowem że Żemek był głównym oskarżonym w aferze.

W rzeczywistości reprezentacja informacji popierającej tezę przewodnią jest u Gadomskiego jeszcze silniejsza, bo wcześniej jest jeszcze cały akapit o rzekomych związkach Kaczyńskich z Art-B (jakieś 100 słów).

Ale za to można zawsze napisać "jak to nieobiektywny? przecież napisaliśmy że zaprzeczył, o tam na końcu".

Rozmycie

Jeśli musimy opublikować niewygodną tezę i nie możemy jej po prostu przemilczeć, to korzystamy z techniki rozmycia.

W PRL stosowano ją powszechnie. Informację o kolejnej podwyżce cen mięsa zakopywano wśród zdań informujących o wzroście produkcji stali, spadku cen lokomotyw i uruchomieniu kolejnego Planu Pięcioletniego. Tak podana prowadzi do absurdalnego, ale paraliżującego sprzeciw ofiary wniosku że może nie jest tak najgorzej skoro co prawda mięso podrożało ale potaniały np. lokomotywy.

Gadomski stosuje tą technikę szczątkowo. Zamiast subtelnego rozmycia raczej po prostu nie pisze o najważniejszych wątkach afery FOZZ, licząc raczej na to że jego czytelnik ma 15 lat i dowie się o niej po raz pierwszy właśnie od Gadomskiego.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale