W notce "Od Rywina do Kuźniara" Marcin KK dywaguje o tym, jak media spsiały od czasów afery Rywina. Media mediami, a co z odbiorcami? To prawda, że informację zastępuje infotainment, ale zabawianie publiki może mieć różne oblicza. Liczą na uśmiech, śmiech, czy rechot? Ostatnio - tzn. od lat - na rechot. Zaprzyjażnione stacje i życzliwe gazety celują w grupę, ktora lubi porechotać. Reszta ma dwa wyjścia: dostosować się, albo zrezygnować z zaprzyjażnionych i życzliwych. Wynik ostatnich wyborów wskazuje na dostosowanie. Tak łatwo to idzie, że trudno przypuszczać, by główny nurt szanował swoich odbiorców. Po prostu rolują to frajerstwo od rana do wieczora, a po robocie są coraz bardziej z siebie zadowoleni.
Przed wojną prasa donosiła o przypadkach sprzedawania kolumny Zygmunta zasobnym obywatelom z prowincji przez warszawskich cwaniaków. Taki rolnik stolicę widzial pierwszy raz i chciał mieć udzial w jej blichtrze, przynależeć, awansować teraz zaraz. A kto mógłby być bardziej stołeczny niż własciciel tego monumentu?
Rechoczący też chcą przynależeć do świata seriali i rozmaitych tańcow i shows, być włączonymi i nobilitowanymi, i to zapewnia coraz bardziej knajacka telewizja. No, ale cwaniak z Czerniakowa operujący na Placu Zamkowym,też nie był zbyt subtelny i swego "klienta" uważał za ostatniego frajera. Tak go szanował, jak zapewne kuźniaroidy swoich telewidzów. Oni sprzedają nam codziennie Pałac Kultury, dar narodu radzieckiego, ktory śpiewal o sobie :" ja drugoj takoj strany nie znaju, gdie tak wolno dyszet czełowiek".
Właściwie byłoby dziwne, gdyby tzw. główny nurt chciał sprzedawać co innego, niż Pałac Kultury. Pochodzenie, tradycje rodzinne i środowiskowe - to zobowiązuje. A czy wszyscy tworzący inforozrywkę i inne zabawy dla ludu są świadomi, że multiplikują Pałac Kultury? Ich szefowie na pewno.


Komentarze
Pokaż komentarze