Pamiętam, że o zmarłych tylko dobrze i będzie nie o samej Zmarłej tylko o - jakby to nazwać - kontekście. W filmie dokumentalnym TVN-u o Wisławie Szymborskiej poetka jest pytana o lata 50-te. Krótką wypowiedź noblistki na ten temat ilustruje skan jej wiersza napisanego na śmierć Stalina. Ech, młodość, młodość, nawet, gdy się ma już 30 lat. "Wierzyłam w te ideę, wszyscy mieli być równi.." jakoś tak mówi laureatka i macha ręką z pobłazliwym politowaniem nad samą sobą sprzed lat. "Najważniejsze, w jakim jest się srodowisku - wtedy wszyscy byli "za", Przyboś i nne autorytety". Cytuję z pamięci, ale sens jest oddany dokładnie.
Kim byli ci "wszyscy" wtedy za władzą? Literaci, akademicy i artyści zwani i dzisiaj intelektualistami. Do Romantyzmu przeważnie na dworze i przeważnie z władzą. Potem już zawsze przeciw staremu porządkowi. Z "czuciem i wiarą" przeciw skostniałym autorytetom, za "wiosnami" ludów i różnymi karbonariuszami przeciw opresji cesarzy i królów. W XX wieku siły postępu stały się tu i ówdzie władzą dyktatorską, a intelektualiści nadal z postępem. W ten sposób można już było " cnoty nie stracić i rubla zarobić". Tej cnoty,jaką jest walka o szczęście ludzkości.
Szymborska nie ograniczyła się do pokazywanego w filmie wiersza, było ich więcej. To było wtedy typowe dla intelektualistow. Tzw. "heglowskie ukąszenie" w latach 50-tych należy już do wiedzy potocznej z historii literatury, filoizofii, wszelkich dziedzin nauk humanistycznych, a takze sztuk plastycznych i muzyki. Zapominamy o różnych potępieniach, odcinaniach się i walki o pokój / stalinowski, oczywiście /.
Na miesiąc przed śmiercią Josifa Wsarionowicza powstał w Krakowie list potępiający amerykańskich szpiegów działających na szkodę Polski w Kurii Metropolitalnej. Zbrodniarze ci byli już osądzeni. miedzy innymi trzech księży czekało na wykonanie wyroku śmierci. List podpisali wszyscy członkowie krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich, 53 pisarzy. Wśrod sygnatariuszy są póżniejsze czołowe pióra "Tygodnika Powszechnego" i ortodoksyjnie reżimowego "Zycia Literackiego". Bywalcy łamów "Przekroju" i podpory kadedr Uniwersytetu Jagiellońskiego. Słowem, wszyscy - tout le Cracovie. W filmie TVN-u niejedna siwa głowa otaczająca poetkę na różnych obrzędach adoracji ponoblowskiej wydaje się znajoma pomimo uplywu lat. Ale nie idźmy ta drogą, niewygodna dla wielu.
Aleksander Małachowski, człowiek lewicy , ale o czystej karcie z tamtych lat mógł w innym filmie powiedzieć: "Nie było żadnego ukąszenia, oni się sprzedali." Miał na myśli oczywiście także "całą Warszawę". Nakłady, stypenddia, mieszkania, domy pracy twórczej za psi pieniądz i wieczory autorskie za godziwe .wynagrodzenie, to miłe dodatki do misji inteligenta europejskiego, wypełnianej już drugie stulecie. Gdy dostali paszport, czego lojalnym obywatelom po 1956 roku nie wzbraniano, to tam, w Paryżu mogli się utwierdzić, że wybrali dobrze, a na wydzialach sowietologicznych i slawistycznych amerykańskich uniwersytetów, że z pewnymi zastrzeżeniami, ale jest OK, byle tylko popierali różne odnowy i reformy, w obozie wladzy, naturalnie.
Ciężkie czasy nastaly po 1989 roku. jacyś ludzie, ktorych kiedyś ledwo się zauważało wydają gazety, piszą ksiązki, nawe czasem złapią jakiś program w telewizji i żądają rachunku, ośmielają się podważać, nawet wyszydzać. Horrendum! Rozliczenia? Z czego?
"Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień". Wiadomo, że takich nie ma. No chyba,że tout le Varsovie, tout le Cracovie...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)