To nie dżentelmen po Oxfordzie. Nie ta estetyka, maniery, etyka zapewne też nie. Dziwi co innego. To, że TVN24 nagle wczoraj w programie "Fakty po "Faktach"" zgłosił silną chęć kontaktu z osobami subtelnymi i delikatnymi. Tak im się porobiło wczoraj i do dzisiaj trzyma. Ktoś kiedyś Rutkowskiego wylansował takiego, jakim go znamy. Był czas, że prawie nie schodził z ekranu. Nawet powstał serial paradokumentalny o przygodach detektywa. Wczoraj po "Faktach" red. Kolenda-Zaleska wraz z inspektorem Sokołowskim próbowali zrobić z Rutkowskiego potwora. Nie bardzo się udało. Pan Krzysztof nie dal się zagadać i utarł nosa tak przemądrzałej paniusi, jak i policjantowi. Zbrodnią Rutkowskiego miało być zakończenie ogólnopolskiego show na wszystkie ekrany i gazety. To nakręcające emocje / co jest nie bez wpływu na oglądalność/ widowisko trwało już dziesięć dni, gdy nagle: "Pani Kasiu / W. nie K-Z / mam świadków, którzy widzieli, jak się pani sama położyła obok wózka" i Katarzyna W. pękła. Potem detektyw, nie detektyw nagrał przyznanie się i przedstawienia nie ma. Nie będzie już rozpaczliwych apeli do porywacza i do nas,żebyśmy się rozglądali wokół, a nuż... Mogły być dalsze apele. Ktoś by widzial kogoś w jasnej kurtce itp. itd.
Inspektor Sokołowski - co zrozumiałe - opowiadał, jak to Rutkowski przeszkodził policji w czynnościach, że oni wszystko wiedzieli i jak dokumenty śledztwa się odtajnią to wszyscy zobaczymy. Ta policyjna Telimena musi tak mówić - papiery w biurku - bo jej za to płacą. Policja, prokuratura i z nimi media zagrały w serialu wyreżyserowanym przez Katarzynę W. Media to media, jakie są też każdy widzi, ale tu dziwnie wypadło państwo i trzeba iść w zaparte jak prawdziwy wor w zakonie. Jeżeli Inspektora rozumiemy, to co z Panią Redaktor? Jej przecież - proszę wybaczyć naiwność- płacą za prawdę. Nie mogła wyjść z oburzenia, że Rutkowski zrobił to, co zrobił. Nie mógł blefować i prowokować. Sokołowski basuje, że nie, nie, policja zgodnie z prawem tak nie robi nigdy. "Rozjechał psychicznie tę rodzinę" bodajże walcem. Brak etyki i uczuć ludzkich. A poza tym, to przecież rodzina go wynajęła i jak on mógł coś takiego im zrobić. Rutkowski na to ironicznie:"Rozumiem, że popełniłem błąd - nie powinienem był przekazywać Katarzyny W. policji". Kolenda w ogóle zaczęła rozmowę od uwag o okularkach gościa i wiadomo było, żę będzie dalej tak samo bezstronna. I była. Jej bezstronność została doceniona uwagą Rutkowskiego :"Pani jest arogancka". "Tak" zabrzmiała odpowiedź, "bo bardzo żal mi tej kobiety !". Ten przykład warsztatu dziennikarskiego jest dostępny na You Tube. Warto. Gdy wszystkie bazarowe chwyty erystyczne nie zmieniały wymowy programu zgodnej z założeniem :" Rutkowski kanalia", nastapił ostatni rzut na taśmę: "Detektyw powinien być dyskretny i lojalny wobec klienta". Jakie płyną wnioski o tym, jak Pani Redaktor wyobraża sobie porządnego detektywa? Aż strach je wyciągać. Delikatny, nie prowokuje pytaniami, a gdy się przez nieuwagę dowie że to jego zleceniodawca jest winien, to milczy jak grób.
Inspektor Sokołowski podkreślał, że detektyw działał niestatndardowo, czego nie wolno policji. Sądzę, że standardowo. Pierwsze pytanie, jakie słyszy podejrzany to: "mów prawdę, my już wszystko wiemy",. "świadkowie, kumple już posypali" itp. W przeciwnym razie, skąd by się wzięło te ok. 80 tys. ludzi w więzieniach? Jeżeli policja tak pracuje, jak mówi Sokołowski, to przestępcy do roboty! Ze strony policji spotka was poszanowanie waszej godności i żadnych bleffów na przesłuchaniach.
Zawsze myślałem, że są granice kłamstwa, że broniący swego podwórka - jak już nie ma oporów etycznych - to przynajmniej boi się obrazić inteligencję słuchacza, bo wtedy traci wszystko. Okazuje się, że nie.
Jak to sie stało, że TVN-owi z Rutkowskim było do pewnego momentu po drodze, a teraz juz nie? Detektyw, nie detektyw /"'nie ma pan licencji" -" ale mam wyniki", mogłaby paść odpowiedź / ośmieszył ważną instytucję państwową. Może tu jest pies pogrzebany?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)