"Jeżeli chodzi o całościowe przygotowanie infrastrukturalne - Polska zdala egzamin z mobilizacji i przygotowania infrastruktury." To z konferencji prasowej ministra Nowaka, gdzie on sam i jego współpracownicy odmieniali słowo "infrastruktura" ' przez wszystkie przypadki poza wołaczem i wyszło, że znowu sukces. Może nie taki radosny, uśmiechnięty jak zazwyczaj i bez mówienia o dumie, ale jednak sukces. Zdanie egzaminu to zawsze sukces, szcególnie z mobilizacji.
Rządzący do 1989 roku w Polsce komuniści też mieli same sukcesy. Oni je mieli jakby z definicji. Ich światopogląd "naukowy" mówił, że są koroną cywilizacji, szczytem piramidy postępu, bo następujące po sobie różne formacje społeczno-ekonomoczne /niewolnictwo, feudalizm, kapitalizm itp./ prowadzą prosto do komunizmu właśnie. Po prostu konieczność historyczna w dialektycznych zmaganiach postępu z wstecznictwem wyłoniła, co jest udowodnione "naukowo", właśnie ich do urządzenia całego świata. Mając taką pewność, że w logice dziejów nie ma dla nich alternatywy, mogli pozwolić sobie na przyznawanie się do przejściowych trudności. Do tego, że przejściowe trudności w drodze do komunizmu mają charakter systemowy, a ich " nauka" jest bliżej voodoo, niż weryfikowalnej wiedzy nie przyznawali się oczywiście. Nie wymagajmy za wiele, ale do "przejściowych trudności" z szynką i sznurkiem do snopowiązałek, owszem. Tacy byli, paniska.
Obecna władza, która ma tylko sukcesy w każdej dziedzinie dokonała zamachu na język. Odwrócili wszystkie znaczenia. Tam, gdzie np. miłość to pogarda, a sukces, to skandaliczna nieudolność - przykłady można mnożyć - można już wszystko i za nic się nie odpowiada. Poprzednicy PO w III RP, bywało, przemilczali, kłamali, wyciszali, a złapani na tym wykazywali jakieś ślady zażenowania. To, co mamy teraz, to calkiem nowa jakość. Jak będzie trzeba, to minister Nowak filmowany w ulewnym deszczu, powie, że dobra pogoda tej wiosny przyśpieszy na pewno prace przy A2. I powieka mu nie drgnie. Tego przed PO nie umiał nikt. Byli adepci - "Samoobrona" , czy PSL - ale nikt nie doszedł do takiej doskonałości. Mówienie o PO, że kłamią nie oddaje istoty rzecz i krzywdzi polityków tej partii. Oni żyją w świecie równoległym. Sprawiają wrażenie, że wierzą w to co mówią. Gdy widzę Ewę Kopacz i jej " na metr wgłąb", to jestem pewien, że ona nie kłamie tylko relacjonuje rzeczywistość PO, inną od powszechnie obowiązującej. Z tym "powszechnie" też nie byłbym taki pewien, ktoś to towarzystwo przecież wybrał.


Komentarze
Pokaż komentarze