Centvin Centvin
182
BLOG

Koń trojański, raz japoński, raz rosyjski.

Centvin Centvin Polityka Obserwuj notkę 0

 

    W czasch kiedy gospodarskie wizyty przywódcy otwierały każde wydanie DTV odwiedził Warszawę teatr z Japonii. Jak awangarda, to - wiadomo - spodziewać się było można wszystkiego. I się działo. Artyści radykalnie przełamali podział na scenę i widownię. W wyciemnionej sali Teatru Rozmaitości dały się rychło słyszeć kobiece krzyki i odgłosy szarpaniny, a męska część widowni w kompletnej ciemności gorączkowo zaczęła przypominać sobie wschodnie i nie tylko, sztuki walki. Artyści skakali po rzędach foteli, zabierali biustonosze i rozdawali razy. Sztuka wyszła nawet na ulicę - aktor japoński podbiegł do straganu na Marszałkowskiej i ukradł główkę kapusty.

    Rozpisała się prasa, próbując zrozumieć wydarzenie.  Krytyka teatralna szła w zawody z antropologią kulturową, gdy mistrz felietonu, Janusz Głowacki napisał, że po prostu "oni nam dop..." przywracając tym samym właściwe miary i proporcje. Porównał przy tym widownię do średniowiecznych wojów, gdzie pierwsze rzędy to był hufiec czelny, środek - hufiec walny i ostatnie - stracenica, która składała się w średniowieczu z najgroźniejszych wojów i była rzucana do boju w rozstrzygającym momencie. Niestety nasi  w Teatrze Rozmaitości dali się zajść od stracenicy spodziewając się, niesłusznie, głównego ataku od strony sceny i dlatego "oni nam dop..." stwierdzil Autor, rozdrapując poskie rany po bitwie.

    Po latach grozi nam to samo w o wiele większej skali. Wybierający się do nas kibice rosyjscy zapowiadają, że pogonią Lachów tak, jak kiedyś z Kremla. Oni nie zajdą nas od stracenicy. Nasza stracenica /policja/ będzie z nimi i nam, oczywiście, razem porządnie dop...ą.

Centvin
O mnie Centvin

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka