|
patrzę na swoją przejrzystą skórę widzę krew niepokój pulsuje w zgięciu łokcia to mój wewnętrzny krajobraz
na jego ścieżkach spotykam się z lodowatym księżycem żegnam odjeżdżające pociągi
jestem tak przezroczysta że można otworzyć mnie jak książkę na przypadkowej stronie
niebo pogodne jest i nie mogę pojąć kto zbudował pękający fundament kruchych kości
nie mogę pojąć co to jest ciało i co to jest brak ciała
czym jest dusza dlaczego dym unosi się nad odległym ogrodem zawieszonym w szarej mgle poranka
czuję ramiona ognia wyciągają się pełnym rozpaczy teatralnym gestem
patrzę na swoją przejrzystą skórę widzę krzątające się iskry tam gdzie kiedyś krew
|





Komentarze
Pokaż komentarze (12)