W reakcji na morderstwo popełnione przez nastolatka Tusk nakręcił histerię, zapewne chcąc odwrócić uwagę od szerszych problemów, zwalić jakoś winę na prezydenta, oraz licząc na tzw. "efekt flagi" (wzrost poparcia dla rządu w sytuacjach zagrożenia). Pewnie pomyślał też o szansie na zaimponowanie elektoratowi swoją "determinacją" w zwalczaniu niebezpieczeństwa i "sprawczością". A może nawet uda się wreszcie wprowadzić cenzurę w internecie? No geniusz po prostu!
Oczywiście mnóstwo niedorostków natychmiast dostrzegło w tym "fun" i dołączyło do zabawy tworząc atmosferę "pogromową" ("krwawy piątek"). W reakcji na to sporo normalnych chłopaków zaczęło ze strachu nosić ze sobą noże - jedyne co nastolatek może użyć w samoobronie, albo przynajmniej czym może postraszyć. Wielu z nich milicja (sic!) przeszukała przed szkołami i zgarnęła jako potencjalnych morderców, wysyłając (skwapliwie nagłośniony!) alarm o tłumach nożowników w szkołach. To oczywiście rozpoczęło prawdziwe "żniwa" dla mediów, bo nic tak dobrze się nie sprzedaje jak informacje o zagrożeniu i to w dodatku w szkołach! Zabawa idzie na całego: Tusk straszy i robi srogie miny zapowiadając wypalenie zarazy ogniem i żelazem, media szczytują, pryszczaci nastolatkowie rozpowiadają na prawo i lewo jak to wszystkim zrobią "zia-zia" nożem kuchennym skrojonym mamie, milicja (sic!) ma wytęsknione ferie mogąc trochę odpocząć od groźnych przestępców i zająć się przez jakiś czas "pryszczatymi" lub "panem Piotrem", "lewacy" mogą ponarzekać na "zagrożenie populizmem i faszyzmem" wzywając do wprowadzenia cenzury, "prawacy" mogą pochlipać nad upadkiem cywilizacji, w sumie wszyscy są szczęśliwi i zadowoleni. Może z wyjątkiem "zadołkowanych" nastolatków, ale w sumie nieeeee, oni też mają dobrze, bo czują się ważni i groźni! A skoro tak, skoro wszystkim ta zabawa się podoba, to możemy śmiało założyć, że jeszcze jakiś czas to potrwa.
Szkoda tylko, że w międzyczasie kilkudziesięciu (lub więcej) przerażonych życiem młodocianych półgłówków, których codzienność jest beznadziejnie szara i pozbawiona jakichkolwiek możliwości "zaistnienia", poczuje życiową szansę i naprawdę dołączy do tej zabawy, no bo skoro wszyscy o tym mówią i wszyscy się boją, to zabijając przypadkową osobę można stać się gwiazdą i mieć swoje pięć minut! No ale o tym przecież nikt nie pomyśli a już na pewno nie Tusk.
Zabawa "trwa i trwa mać"!


Komentarze
Pokaż komentarze (38)