Kot z Cheshire Kot z Cheshire
238
BLOG

Maślona bezkarnie ośmiesza Bolesława Prusa i polską literaturę?

Kot z Cheshire Kot z Cheshire Kultura Obserwuj notkę 26
Ceterum censeo Poloniam mox extra Unionem Europaeam futuram esse

Spore poruszenie w mediach wywołała "Lalka" Netflixa. Od razu przejdę do rzeczy. Maślona nakręcił film, który jest absurdalnie wręcz niedobry i który w normalnych warunkach przeszedł by bez większego "echa", zbierając co najwyżej zwyczajowe nagrody za "zaprzaństwo" na festiwalu w Gdyni i gdzie tam jeszcze (nie wiem, polskie kino mnie kompletnie nie interesuje). Jest jednak inaczej i bardzo słaby film Maślony wywołuje żywe reakcje i dyskusje. Dlaczego?

Z jednego powodu. Otóż Maślona nadał swojemu autorskiemu "dziełu" tytuł "Lalka" i twierdzi (a za nim inni), że jest ono jakąś tam adaptacją jednego z największych osiągnięć polskiej Literatury: "Lalki" Bolesława Prusa. Ten sprytny chwyt marketingowy wywołał spore zainteresowanie, kontrowersje i spory, zapewne napędzając Netflixowi polską widownię. Tymczasem prawda jest inna, filmidło Maślony nie ma z "Lalką" Prusa w istocie NIC WSPÓLNEGO, poza czysto zewnętrznym podobieństwem: tytułem, nazwiskami bohaterów, czasem i miejscem akcji. W filmie nie ma żadnej z wartości które sprawiły, że dzieło Prusa jest uważane za wybitne. Wprost przeciwnie: wszystko co wartościowe zostało usunięte w cień i zastąpione nieznośnymi współczesnymi schematami ideologii głównie feministycznej, ale nie tylko. Film (w odróżnieniu od książki) jest nieznośnie prymitywnym, zideologizowanym produkcyjniakiem. 

I tu moje pytanie: CZY TO ABY NIE POWINNO BYĆ KARANE? 

Jeśli Maślona chce sobie kręcić filmy o współczesnych korpoludkach i feministkach w scenerii XIX - wiecznej Warszawy to jego prawo, nie mam nic do tego. Na upartego mógłby nawet pozostać przy nazwiskach bohaterów "Lalki", to mógłby być przecież jakiś "pastisz" tego dzieła (tak w istocie jest!), ale nie może nosić tytułu "Lalka"! Przecież to co się obecnie dzieje to brutalne deprecjonowanie twórczości Bolesława Prusa i polskiej literatury w ogóle! Trafi to do zagranicznego widza, który "Lalki" oczywiście nie czytał, ale skądś wie że to "najwybitniejsze dzieło polskiej literatury" (były podobno jakieś bzdurne "rankingi" i takie tam...). I oto obejrzy serial, po czym stwierdzi, że ten cały Prus to jakiś prymitywny grafoman, a wobec tego cała polska literatura to śmieci! No bo skoro TO jest "najwybitniejszym jej dziełem"...  Oczywiście po oryginał już nie sięgnie, no bo po co? 

Czy naprawdę nie ma się komu upomnieć o dobre imię wybitnego pisarza?  Czy nie stosują się do tego chociażby prawa autorskie? Czy naprawdę dziś już każdy cham, nieudacznik, prymityw i antytalent może się bezkarnie lansować na nazwiskach wybitnych polskich twórców? 

Oczywiście wiem, że tak, że kto jak kto, ale (n.p.) "ministerstwo kontrkultury" żadnego rabanu tu nie zrobi, wprost przeciwnie! Mnie to jednak się nie mieści w głowie...

Ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Kultura