Kot z Cheshire Kot z Cheshire
249
BLOG

11. 09 - moje "teorie spiskowe"

Kot z Cheshire Kot z Cheshire Polityka Obserwuj notkę 36
Ceterum censeo Poloniam mox extra Unionem Europaeam futuram esse

Dziś ważna rocznica, więc kilka słów się należy. Wokół ataku na USA sprzed 25 lat narosło wiele legend i teorii spiskowych. Może są prawdziwe, może nie, w większości przypadków nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Ich wielość też jednak daje do myślenia, o czym wiedzą ci którzy oglądali "Furię" z 2010r. (tę z Gibsonem), w którym to filmie Ray Winstone grający specjalistę od rozwiązywania kryzysowych sytuacji tłumaczy jak to się obecnie profesjonalnie robi: nie poprzez ukrywanie faktów i kłamanie, ale poprzez rozsiewanie mnóstwa teorii alternatywnych wobec tej prawdziwej, którą trzeba ukryć. "Liść najłatwiej schować w lesie".

Pominę więc to całe mnóstwo chwytliwych i ciekawych tematów. Ale, jestem architektem (w dodatku specjalizującym się trochę w zagadnieniach bezpieczeństwa pożarowego), więc nie mogła mnie nie zainteresować spektakularna katastrofa obu wież WTC. 

TAK, budynki miały konstrukcję stalową (zabezpieczoną ppoż. otuliną betonową), a stal w wysokiej temperaturze zaczyna "płynąć". TAK, budynki są projektowane głównie na obciążenia STATYCZNE, więc nie ma niczego niezwykłego w tym, że zawalenie się nawet najwyższych kondygnacji może (choć nie powinno) pociągnąć za sobą katastrofę całego budynku, kiedy kolejne walące się kondygnacje obciążają DYNAMICZNIE te które są pod nimi. 

TAK, TAK, TAK...

Mimo to będę wybrzydzać: "upadek" obu wież wyglądał jak dla mnie zbyt "ładnie" i przypominał raczej profesjonalnie przeprowadzone wysadzenie w powietrze: wszystko się pięknie "poskładało" do środka (z dbałością o "prawa osób trzecich" ;), nic nie poleciało na bok, a przecież mogło, czy też nawet powinno! W dodatku w obu przypadkach wszystko przebiegło niemal identycznie, a przecież zawalił się też trzeci, mniejszy budynek - tak sam z siebie, podobno "osłabiony" katastrofą sąsiadów...

Jeszcze "zabawna" ciekawostka: projektantem WTC był Minoru Yamasaki. To ten sam architekt, który zaprojektował słynne "socjalne" osiedle Pruitt Igoe w St. Louis. Słynne z tego powodu, że po jego kompletnej dewastacji przez afroamerykańskich głównie lokatorów zostało ono spektakularnie ... WYSADZONE W POWIETRZE (!), co można obejrzeć m.in. na słynnym filmie Koyaanisquatsi. Ot pechowiec, uwzięli się na faceta ;) A może ... "nie ma przypadków, są tylko znaki"?

No dobrze, jak tam było z tymi wieżami tak tam było, zostawmy to. Jednak atak na Pentagon to zupełnie inna "bajka". Każe nam się wierzyć, że spory samolot pasażerski trafił precyzyjnie w dość niską ścianę budynku nie nagrywając się na żadnej z kamer monitoringu, po czym ... wyparował bez śladu na skutek wysokiej temperatury? Błaaaaaagam...  Najpierw samo trafienie w budynek. Piloci nie byli mistrzami w swoim fachu, raczej przeszkolonymi amatorami. Podejście do lądowania na normalnym lotnisku to rozbudowana, skomplikowana procedura, w której samolot jest naprowadzany i ma liczne oznaczenia które pozwalają mu w to lotnisko trafić w miarę precyzyjnie. Lotnisko jest doskonale widoczne, a wszelkie utrudnienia na trasie podejścia są usunięte.  A tutaj każe nam się wierzyć, że przeszkoleni amatorzy, bez żadnych ułatwień i naprowadzania trafili bardzo precyzyjnie w niewysoką ścianę budynku?  Wśród licznych utrudnień na trasie? Proszę wybaczyć, ale ja to "między bajki włożę".

Ślad po uderzeniu w Pentagon też jest dość dziwny! w zasadzie to jest jedna niezbyt duża dziura nie odpowiadająca kształtowi samolotu pasażerskiego. W dodatku uderzenie przeszło przez cały budynek jakby to był pocisk kumulacyjny! Dość "miękki" samolot powinien się rozbić na ścianie zewnętrznej bardzo przecież odpornego budynku i uszkodzić co najwyżej najbliższe otoczenie. Coś mi mówi, że to raczej nie był samolot pasażerski, kierowany przez przeszkolonych terrorystów. Bajdurzę? 

No to bardzo proszę obejrzeć sobie króciutki filmik ilustrujący moment uderzenia i zamieszczony na ... Wikipedii (jakim cudem?). Filmik z monitoringu ukazuje ścianę budynku w którą uderzył (rzekomo) samolot. Widać tam moment wybuchu, ale nie widać sporego pasażerskiego samolotu! Ale ważniejsze jest coś innego. W 25 sekundzie nagrania, na jednym z kadrów (tylko jednym!) widać przez chwilę to coś co uderzyło w Pentagon. Można sobie filmik zatrzymać i się temu przyjrzeć. Nie wiem co to jest, ale twierdzę zdecydowanie, że na pewno nie jest to samolot pasażerski, ale coś znacznie znacznie mniejszego. Przychodzą mi do głowy dwie rzeczy: mały samolot (awionetka) lub pocisk manewrujący w rodzaju Tomahawk. Sądząc po rozmiarach zniszczeń, zdecydowanie bardziej to drugie. 

Napisałem powyższe z powodów "godnościowych". Jeśli ktoś mi wciska ciemnotę, w którą w żaden sposób nie da się uwierzyć, a ja z tym nic nie robię i udaję że wierzę, to odczuwam to jako coś głęboko upokarzającego, trochę tak jakby ktoś mnie bił po twarzy bez mojej reakcji. Też tak Państwo macie?



Ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka