Ceterum censeo Poloniam mox extra Unionem Europaeam futuram esse
Jesteśmy dzień po zapowiedzianych konsekracjach biskupich w bractwie FSSPX. Uroczystość byłą transmitowana na żywo i zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją autentycznością, podniosłością i powagą, trudno mieć wątpliwości co do tego, że kapłani z bractwa szczerze i mocno wierzą w zasadność tego co czynią.
Pierwsze reakcje komentatorów medialnych są jednak dla mnie nieco zdumiewające, z jednego powodu. Niemal wszyscy (może poza osobami bezpośrednio związanymi z bractwem) odmieniają przez przypadki słowo "schizma", brzmi to tak, jakby czuli z tego powodu jakąś wielką i długo wyczekiwaną satysfakcję, nawet jeśli (jak np. red. P. Chmielewski z PCH24) wyrażają żal i nazywają to tragicznym wydarzeniem. Przyznam, że tego się jednak nie spodziewałem, przynajmniej w takim nasileniu: Watykan jeszcze nie zabrał głosu a ci już wiedzą swoje, choć sprawa ani trochę nie jest oczywista. Po części zapisuję to na konto "sezonu ogórkowego", wiadomo: "schizma" w KK to jednak brzmi!
Niektórzy (wspomniany red. Chmielewski) przewidują dalsze wydarzenia, zwracając uwagę na to, że żadna ze stron nie może się wycofać. Po części się zgadzam, ale nie do końca. Zaznaczmy najpierw co jest istotą sporu: jest nią krytyka i kwestionowanie przez bractwo dokonań Soboru Watykańskiego II. Mogą oni zrobić jakieś ustępstwo, ale na pewno nie mogą odstąpić od fundamentalnej krytyki SWII, bo dziś już jest oczywiste (w każdym razie dla nich), że owoce tamtych reform są dziś dla KK fatalne, bractwo ma tu po prostu rację i o tym wie.
Watykan z kolei nie może odstąpić od upierania się przy tych reformach, ale z innych powodów. SWII stał się symbolem postępowości i nowoczesności KK w oczach tzw. "świata", więc odstąpienie od niego, ściągnęło by na KK wojnę z tymże "światem" (jak w XIXw.), a dla watykańskich "czcicieli świętego spokoju", było by to niepożądany obrót wydarzeń. W tym wszystkim tkwi papież Leon XIV, który wygląda mi na postać z greckiej tragedii: wie że bractwo ma rację, wie że nie może im tej racji przyznać i zarazem jest osobą która musi w tym dbać o dobro KK. Co wobec tego?
W tej sytuacji, nie sądzę by chciał on rozegrać sprawę z bractwem "na ostro". Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla Watykanu będzie utrzymanie stanu obecnego, tzn. pozostawienie bractwa w "nieuregulowanym statusie kanonicznym" i w konflikcie z Rzymem, ale bez zaostrzania tego konfliktu i bez usuwania bractwa poza wspólnotę z Kościołem. Bractwo jest obecnie znacznie silniejsze niż do wczoraj, ma przed sobą kilkadziesiąt lat w miarę spokojnej egzystencji związanej ze wzrostem liczebnym, rosnącą siłą, wpływami, znaczeniem i - co najważniejsze - MA ONO RACJĘ i ta "racja" musi być dla dobra KK stopniowo wprowadzana (oczywiście w ukryciu, by nie spowodować ataku "świata"), co oznacza jakieś mniej lub bardziej zakamuflowane wycofywanie się KK z reform SWII. Obecnie, ekskomunikowanie ich mogłoby mieć dla Watykanu fatalne następstwa.
Myślę więc, że to radosne obwieszczanie ekskomuniki przez medialnych ekspertów jest nieco przedwczesne. Najbliższe dni zweryfikują moją opinię.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)