Z artykułu dowiesz się:
- Kiedy dokładnie ruszy proces Mohammeda przed trybunałem wojskowym
- Dlaczego procedury w sprawie zamachów z 11 września trwają tak wiele lat
- Jak przedstawia się bilans ludzkich strat po uderzeniu w nowojorskie drapacze chmur
- Co o braku prawomocnych wyroków po 25 latach mówią ocalali oraz bliscy zabitych
Sprawca z 11 września przed sądem dopiero w 2028 roku
Proces w sprawie zamachów z 11 września 2001 roku rozpocznie się 5 czerwca 2028 roku. To data, na którą rodziny ofiar czekały ponad ćwierć wieku. Główny oskarżony został ujęty w Pakistanie w 2003 roku. Od 2006 roku przebywa w więzieniu w Guantanamo. Mimo upływu dekad postępowanie nie mogło ruszyć ze względu na zawiłości prawne. Obok Mohammeda przed sądem mają stanąć Walid bin Attash, Ramzi bin al-Shibh, Ammar al-Baluchi oraz Mustafa al-Hawsawi. Cała piątka oskarżonych odpowiadać będzie za współudział w przygotowaniu najkrwawszych ataków w historii USA. Proces ruszy niemal dwadzieścia siedem lat po ataku na bliźniacze wieże i Pentagon.
Kwestia tortur i odrzucone ugody z oskarżonymi
Podstawową przeszkodą w doprowadzeniu do procesu okazały się metody stosowane podczas wcześniejszych przesłuchań. Amerykańskie służby stosowały wobec Mohammeda tortury, w tym tak zwane wzmocnione techniki przesłuchań i wielokrotny waterboarding. Miało to miejsce między innymi w tajnych więzieniach CIA w Polsce. Zebrane w ten sposób zeznania wywołały wieloletnie batalie o dopuszczalność dowodów. Obrońcy konsekwentnie argumentowali, że materiałów zdobytych z naruszeniem prawa nie wolno wykorzystywać w sądzie.
W ostatnim czasie ważyły się także losy ewentualnego porozumienia stron. Amerykański sąd apelacyjny odmówił Mohammedowi i dwóm jego współoskarżonym możliwości zawarcia ugód. Miały one polegać na przyznaniu się do winy w zamian za uniknięcie kary śmierci. Wcześniej prokuratorzy doszli wstępnie do porozumienia z oskarżonymi. Porozumienie to osobiście wycofał jednak sekretarz obrony USA Lloyd Austin, podważając jego zasadność. Decyzja ta zamknęła drogę do szybszego finału sprawy.
Bilans ofiar: tysiące rodzin bez odpowiedzi
W wyniku zamachów z 11 września 2001 roku zginęło 2977 osób. Skala tragedii zburzyła życie tysięcy rodzin, które do dzisiaj zmagają się z jej bezpośrednimi skutkami.
Według danych przytaczanych przez "New York Magazine”, 1609 osób straciło małżonka lub partnera. Szacunkowa liczba dzieci, które straciły rodzica w wyniku zamachów, wyniosła 3051. Do dziś 1717 rodzin nie otrzymało szczątków swoich bliskich. To uniemożliwiło im tradycyjne pożegnanie i pochówek. Prace nad identyfikacją wciąż trwają. Biuro koronera w Nowym Jorku wykorzystuje najnowsze technologie DNA, by zidentyfikować kolejne fragmenty szczątków.
Brak prawomocnego osądzenia sprawców budzi ogromną frustrację wśród krewnych ofiar. - Po bardzo długich 25 latach wciąż nie ma zamknięcia, co uważam za bardzo bolesne i rozczarowujące. Wciąż nie stało się zadość sprawiedliwości - przyznała Juliette Bergman, cytowana przez Wirtualną Polskę.
Trauma pozostaje żywa także w pamięci osób, które przeżyły katastrofę w Nowym Jorku. Leokadia Głogowski podkreśliła w rozmowie z Wirtualną Polską: - Rany fizyczne dawno się zagoiły, ale psychika ucierpiała.
Wspomnienia tamtego dnia wciąż wywołują silne emocje u bezpośrednich świadków. - Spotkani na ulicach nowojorczycy reagowali płaczem, paniką i niedowierzaniem. Ruch uliczny natychmiast się zatrzymał - relacjonował Sylwester Łukasiewicz.
Poruszony świadek opisywał dramatyczne sceny. Jedna z kobiet zemdlała, ktoś inny uklęknął na uboczu. Zwrócony w stronę płonącej wieży modlił się, zalany łzami. W tym samym czasie ludzie zaczęli uciekać od budynków. Podczas ewakuacji ulice zamieniły się w rzeki ludzi. Wielu było pokrytych kurzem i miało poszarpane ubrania.
Niebezpieczny pył wokół Strefy Zero
Dla tysięcy poszkodowanych wyznaczona na czerwiec 2028 roku data jest kolejnym bolesnym przypomnieniem o przeciągającej się drodze do sprawiedliwości. Tym bardziej, że władze Nowego Jorku odtajniły dokumenty dotyczących jakości powietrza wokół Ground Zero. Wynika z nich, że urzędnicy wiedzieli o poważnym zagrożeniu dla zdrowia, choć mieszkańcy i ratownicy byli zapewniani, że powietrze jest bezpieczne. Dokumenty zostały opublikowane przez administrację burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego tuż przed 25. rocznicą zamachów na World Trade Center. Wśród udostępnionych materiałów znajdują się raporty dotyczące jakości powietrza, wyniki badań zanieczyszczeń oraz wewnętrzna korespondencja urzędników. To pierwsza część znacznie większego zbioru. Władze Nowego Jorku zapowiedziały, że kolejne materiały będą publikowane przez najbliższych 12 miesięcy. Utworzenie i prowadzenie specjalnego portalu z dokumentami ma kosztować ponad 34 mln dolarów. Na razie udostępniono łącznie 170 tys. stron lektury z analiz.
Z ujawnionych materiałów wynika, że władze Nowego Jorku posiadały informacje o niebezpiecznych warunkach panujących w rejonie Ground Zero. Badania wykazywały obecność niebezpiecznych substancji. Mamdani mówił, że azbest znajdowano niemal wszędzie tam, gdzie prowadzono kontrole. Dokumentacja wskazuje, że problemy z jego obecnością stwierdzano jeszcze wiele miesięcy po zamachach.
Mimo tego mieszkańcy Dolnego Manhattanu, pracownicy oraz ratownicy otrzymywali zapewnienia, że przebywanie w okolicy jest bezpieczne. Po zamachach tysiące osób wróciły do swoich mieszkań, miejsc pracy i szkół, a służby przez wiele tygodni i miesięcy prowadziły działania na gruzowisku. – Ludzie zachorowali, ponieważ przywódcy, którym ufali, okłamali ich i powiedzieli im, że mogą bezpiecznie oddychać toksycznym powietrzem – powiedział Mamdani podczas prezentacji dokumentów.
Burmistrz wyliczał, że po 25 latach liczba osób, które zmarły na choroby związane z następstwami zamachów, przekroczyła liczbę ofiar zabitych bezpośrednio 11 września. W samych zamachach zginęło blisko 3 tys. osób.
Teorie spiskowe wokół 11 września
Do dziś popularne w sieci są teorie, że zamachów z 11 września 2001 r. nie dokonała Al-Kaida, a siły amerykańskie, by wywołać wojnę w Afganistanie i Iraku. Część youtuberów dowodzi, że wieże WTC nie mogły zawalić się od zderzenia z samolotami. CNN przypomina, że od tamtych wydarzeń narodziło się całe pokolenie Amerykanów, które nie pamięta ataków terrorystycznych sprzed 25 lat. Jest ich około 100 milionów, co sprawia, że są bardziej podatni na manipulacje. Tym bardziej, że relacje prowadzone na żywo w stacjach telewizyjnych z 11 września zawierały błędy, nieścisłości i niesprawdzone informacje, co w warunkach bezprecedensowego chaosu i paniki było nieuniknione.
Dzisiaj zwolennicy teorii spiskowych wycinają takie wypowiedzi z kontekstu i przedstawiają je jako rzekome dowody na to, że oficjalny przebieg zamachów jest nieprawdziwy. Podobnie wykorzystywane są zakłócenia techniczne czy słabej jakości nagrania sprzed 25 lat. Dużą rolę w kształtowaniu poglądów młodych Amerykanów mają algorytmy na platformach X czy Tik-Toku, które 11 września 2001 r. nie istniały. Obok prawdziwych faktów i zdjęć - jak choćby wstrząsających ujęć ofiar skaczących z okien World Trade Center, proponują one do obejrzenia filmy przedstawiające alternatywne historie na temat zamachów.
Fot. Zamachy na World Trade Center/East News
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (46)