0 obserwujących
32 notki
77k odsłon
  829   0

POPISowa rozkosz i twórcze pobudzenie

Mój znajomy filmowiec, przy okazji rozmów o nowym scenariuszu z wątkiem kulinarnym, miał okazję dostać ślinotoku, gdy omawialiśmy kilka moich ostatnich pomysłów. A  że nie lubię sie znęcać nad ludźmi, wybierając się na kolejne robocze spotkanie, umyśliłam sobie, iż muszę nieco pobudzić jego zmysły. Bo twórcza, znaczy się umysłowa praca, gdy na tapecie smaki, aromaty, oblizywanie palców, gęstniejący sos w rondlu, czy malinowy rabarbarowy coulis, nie może być czysto teoretyczna. Nie da się "gadać" o jedzeniu na pusty  żołądek, popijając czarną kawę, czy chłodną wodę, albo po fakkimś paskudnym fast-foodzie tudzież biurowym gorącym kubku. Ale wystarczy drobny impuls, by rozbudzić zmysły współpracowników.  I nagle rozumieją o co w tym wszystkim kaman :)

Zaliczyłam "wielkie wejście" z pudłem, do którego wszyscy zaglądali przez okienko. Już wygląd ciasta zadziałał na ich ślinianki, a gdy każdy poświęcił chwilę wyłącznej uwagi zawartości własnego talerzyka... zapadła cisza.... No nie taka całkowita - przerywana cichymi pomrukami, łakomym młaśnięciem, czy stukaniem widelczyków o zęby. Nie poszłam ci ja na łatwiznę, o nie... dzień wczesniej upiekłam mój POPISOWY torcik casis - czy to czarna porzeczka? o boshhh a ten ser, taki delikatny... miętę masz z ogrodu? hej, z czego na czekoladowa foremka? borówki w nalewce casis??? - dziewczyno pójdziemy przez ciebie do piekła!
Zgadnijcie w jakich nastrojach szła nam praca nad rozwijaniem wątków głównej bohaterki filmu - uzależnionej od kuchni :)

Nieco mniejsze zdziwienie budzę zatem kolejny raz zjawiając się na spotkaniu z pudełkiem własnoręcznie robionych pralinek, miseczką tiramisu, czy torcikiem z malinami. Miło jest wówczas usłyszeć - ej, Ty własną cukiernię może otwórz :) no cóż, mówisz i masz - i wręczam im wizytówki mojego najmłodszego "dziecka" - Weekendowej Cukierni, w której piekę tylko na weekendy, tylko na zamówienie i ... tylko lokalnie :) no i czasem dla scenarzystow i producentow filmowych ;DD

Niebawem kolejne spotkanie w twórczym gronie, wczoraj popełniłam diabelnie grzeszne ciasto... torcik malinowy z musem czekoladowym - wariację na temat torcika, który wcześniej przygotowywałam w wersji gruszkowej. Mnóstwo pracy, ale efekt  fantastyczny. Drżyjcie scenarzyści - film wyjdzie nam z tego przepyszny!

 

 

Torcik gruszkowy z musem czekoladowym

Torcik jest wybitny - lekki, puszysty, obłędnie czekoladowy. Cudowny mariaż lekkiego spodu, warstwy owoców w soczystej galaretce i delikatnego musu czekoladowego. Grzesz!

 

Organizacja pracy:

1. najpierw upiecz i wystudź biszkopt - najlepiej zrobić to poprzedniego dnia
2.
przygotuj galaretkę i odstaw ja do przestudzenia - ja jestem niecierpliwa, dlatego studzę ją w lodówce często mieszając
3.
ułóż na biszkopcie gruszki i zalej tężejącą galaretką - tu znów włącza się mój "niecierplik" - skracam czas wstawiając biszkopt z galaretką i gruszkami na trochę do zamrażarki, a dopiero potem do lodówki
4.
na końcu przygotuj mus czekoladowy i wiórki czekolady do posypania - od tej pory torcik musi spędzić co najmniej 4 godziny w lodówce zanim będzie można go kroić

biszkopt Pani Podczaszyny

200g jajek (waga bez skorupek) - czyli ok 2-3 szt
90g cukru
70g mąki

Tortownicę o średnicy 22-24 cm wysmaruj masłem i dokładnie wysyp bułka tartą - zdecydowanie lepiej się sprawdzi stary sposób Podczaszyny, niż współczesny papier do pieczenia - biszkopt będzie równy i ślicznie okrągły. Rozgrzej piekarnik do 170°C.

Ucieraj całe jajka z cukrem na puszysty, biały kogel mogel, aż do chwili, gdy  pokaże się dużo pęcherzyków powietrza. Masa powinna potroić swoją objętość. Zmniejsz obroty miksera i dodaj przesianą (koniecznie!) mąkę. Delikatnie ją wmieszaj w kogel-mogel. Przelej ciasto do przygotowanej tortownicy i wstaw do nagrzanego piekarnika. Ja piekę używając funkcji "hydropieczenie", czyli góra+dół bez termoobiegu. Biszkopt piecze sie ok 45 minut - pod żadnym pozorem nie otwieraj wcześniej piekarnika! po 45 minutach sprawdź patyczkiem, czy ciasto jest już upieczone - powinien być suchy. Ewentualnie dopiecz jeszcze ok 5 -7 minut. Pozostaw biszkopt w uchylonym piekarniku ok 15 minut, a następnie wyjmij na blat kuchenny do całkowitego wystudzenia. Tortownicę można rozpiąć dopiero po całkowitym wystudzeniu ciasta, pamiętając o odsunięciu brzegów od boków tortownicy a pomocą ostrego noża. 

Zanim wyłożę gruszki i galaretkę na wierz, zawsze odcinam samą górę biszkoptu. Po pierwsze lepiej wtedy samo ciasto łączy się z galaretką, a po drugie nie lubię, gdy w torciku biszkopt jest zbyt wysoki - powinien stanowić nie więcej niż 1/4 wysokości gotowego torcika. Umyj obręcz tortownicy, wyłóż ją papierem do pieczenia i ponownie zapnij na spodzie z biszkoptem. Możesz też użyć obręczy regulowanej do tortów.

galaretka gruszkowa

2 dojrzałe, ale jędrne gruszki
500ml klarownego soku gruszkowego*
łyżka cukru*
10g żelatyny*
* zamiast soku+cukier i żelatyna możesz użyć gotowej galaretki gruszkowej

Jeżeli używasz gotowej galaretki gruszkowej - po prostu przygotują ją wg instrukcji na opakowaniu, zmniejszając ilość wody o 1/5 i odstaw do wystudzenia - powinna znacząco zgęstnieć, nim wylejesz ją na gruszki.

Jeśli przygotowujesz galaretkę samodzielnie, wymieszaj cukier z żelatyną, zalej odrobiną gorącej wody i wymieszaj do całkowitego rozpuszczenia. Dodaj podgrzany sok gruszkowy (żeby żelatyna się nie ścięła) i dokładnie wymieszaj. Poczekaj aż galaretka wyraźnie zgęstnieje i będzie lekko tężeć. Wtedy obierz gruszki, pokrój na zgrabne plasterki i ułóż na zimnym biszkopcie w tortownicy z zamkniętą obręczą. Przelej na gruszki tężejącą galaretkę i wstaw do całkowitego stężenia.

mus czekoladowy

250g czekolady deserowej lub gorzkiej (używam Jedynej lub Gorzkiej Wedla)
4 żółtka jajek
5 białek
60g cukru pudru
200g śmietanki kremowej 30% (używam śmietanki Mlekowita)

Gdy galaretka na gruszkach będzie już całkiem sztywna, przygotuj mus czekoladowy.
Rozpuść czekoladę na parze lub 2 x po 30sec w mikrofali mieszając w trakcie. Wymieszaj i odstaw by nieco przestygła. Przygotuj wiórki z czekolady.
Ubij białka na sztywno.
W osobnej misce ubij śmietanę na sztywno
Utrzyj żółtka z cukrem pudrem na puch (ok 3 minut) i dodaj do nich mocno ciepłą czekoladę cały czas mieszając. Do masy czekoladowej dodaj najpierw ubitą śmietanę i delikatnie wmieszaj. Potem dodaj pianę z białek - w trzech partiach, bardzo delikatnie mieszając. Mus czekoladowy wyłóż na galaretkę gruszkową i posyp wiórkami z czekolady. Odstaw na minimum 4 godziny do lodówki.

Tuż przed podaniem, rozepnij obręcz tortownicy i zdejmij papier z boków. Przełóż na paterę i podawaj. Torcik należy przechowywać w lodówce. Jest PYSZNY.....

Smacznego!

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości