0 obserwujących
32 notki
77k odsłon
  677   0

Prawdziwe Jedzenie - gdzie?

Kiedy ostatnio rozmawialiście z rolnikiem? Takim, który przez ponad 300 dni w roku wstaje o świcie, by wydoić krowy, oporządzić trzodę, nakarmić drób. Kiedy mieliście możliwość zapytać rolnika dlaczego sieje, orze, sadzi, zbiera i jak udaje mu się związać koniec z końcem? Ile płacicie za 300 gramowe pudełeczko malin - 6zł? a może wyjątkowo tanio, bo po "tylko" 5zł? Czy wiecie, że od rolnika kupowałam maliny po 4 zł za kilogram? A było to i tak dwa razy drożej niż ten on sam otrzymałby w skupie owoców. Skąd piękne wyborne jabłka po 3zł/kg na bazarku, dlaczego rydze kosztują 56zł za kilogram, co to są pomidory "gruntowe" - niby jakaś odmiana nowa? Nie, to tylko pośrednicy w handlu żywnością nie dbają czym handlują i rozkręcają ceny warzyw i owoców. To ekologiczne sklepy z "dostawą do domu kurierem" śrubują ceny to pułapu, przy którym tracisz oddech, a dyskonty dla odmiany udają, że w cenie 1,2 za kilogram możesz kupić "prawdziwego" pomidora. A może warto poszukać alternatyw dla dyskontów, ekologicznych dostaw do domu (tylko dla zjadaczy sushi), czy bazarków, na których kolejni pośrednicy stawiają coraz piękniejsze budki, czy ogrzewane namioty, a nie mają pojęcia czym handlują. Kupujmy od rolników! Rolników od których kupimy grupą całoroczną produkcję, albo tych, którzy tratwą przywiozą owoce swojej pracy prosto do stolicy. Niżej krótki przegląd opcji bezpośredniego kupowania żywności.

 
 
Nigdy nie zapomnę wypasania krów w dzieciństwie, dreptania bosymi stopami po wiejskich ścieżkach, palenia w ognisku krowich placków i podbierania jajek kurom. Moje dzieci będą wspominały samodzielnie dojenie naszych kóz, zabawy z malutkimi królikami i ciepłe jajka prosto z zagrody kurek liliputek. Czy jednak w Polsce zwracamy uwagę na to skąd pochodzi nasze jedzenie? Zachwycam mnie lokalny patriotyzm konsumentów we Francji - kupuję francuskie!

Interesujący spot ostanio wpadł mi w oko, ciekawe jak wyglądałyby te dane w Polsce, tu Kanada, sami zobaczcie!

Możliwości kupowania żywności bezpośrednio od producentów jest wiele, niektóre wymagają sporego zachodu, inne tylko odrobiny wysiłku, czy niewielkiej zmiany trasy przejazdu raz w tygodniu. W okolicach Warszawy możesz kupować jedzenie "grupowo", a czasem bezpośrednio od rolników. Gdzie szukać?

 
Kooperatywy i Grupy Zakupowe- o nich już pisałam kilka miesięcy temu (klik) - regularnie ściągają z całej Polski, z Włoch, Grecji, czy Hiszpanii owoce, warzywa, sery i delikatesowe przysmaki prosto od producentów.
Sama od kilku lat organizuję taką Grupę Solidarnych Zakupów, która wciąż się rozrastaa, ale wciąż powstaje ich więcej
 
 
Pod Fortecą (klik i zobaczysz mapkę) - od kwietnia do października, co środę (od przedpołudnia do 17:00) przyjeżdża tu Pan Ziółko z warzywami i ziołami. A od września do dołączył do niego Pan Sandacz z fantastycznymi wędzonymi i świeżymi rybami prosto z Mazur. Środowe bywanie pod Fortecą stało się 'trendy' i "stylish", tu spotkasz blogerów kulinarnych, pasjonatów gotowania, członków grup Facebookowych gadających on-line prawie wyłącznie o jedzeniu, redaktorów pism kulinarnych, ale także szefów najlepszych warszawskich knajp. Łatwo tam trafić i jest spory parking - wjazd od Zakroczymskiej, to tuz obok restauracji Agnieszki i Marcina Kręglickich.
 
Od lipca do połowy września także pod CSW w ramach akcji Zielony Jazdów można było spotkać producentów żywności - miodów, serów, warzyw, owoców i ziół. Bardzo bym chciała, by weekendowa lokalizacja pod CSW na stałe zapisała się na mapie zakupów od producentów. 
 
Gospodarstwo Ludwika Majlerta- na obrzeżach Warszawy, codziennie od 7 do 17 sprzedające w swoim sklepiku płody ziemi, którą gospodarze uprawiają rodzinnie. W czasie Zielonego Jazdowa Majlertowie kilkukrotnie pojawili się także pod CSW.
 
 
 
Grupa RWS, czyli Rolnictwo Wspierane Społecznie - pierwsza pionierska, a wzorowana na zachodnich rozwiązaniach grupa RWS Świeże Panki powstała w Warszawie w maju 2012 roku. 15 członków umówiło się z rodziną rolników produkujących ekologiczną żywność, że wykupią od nich roczną produkcję, płacąc z góry za cały sezon. Podpisali miedzy sobą - producentami i konsumentami - umowę, taką bardziej "dla zasady" niż by trzymać się ściśle paragrafów. Od połowy czerwca przez ok 20 tygodni, we czwartki przed południem przyjeżdża do centrum Warszawy samochód prosto z gospodarstwa rolników. Przywozi za każdym razem inne produkty, ale takie, na które wszyscy umówili się na początku - sporo różnych sałat, buraków liściastych, kolorowej fasolki, ładne dynie, malinowe pomidory, ogórki, cukinię, miętę, rzodkiewki w różnych kolorach, cebulę, ziemniaki, selery naciowe i mnóstwo innych ekologicznych warzyw. 
fot: członkowie RWS Warszawa
 
Jeden z członków RWS przed południem odbiera dostawę, waży, sortuje, przygotowuje rozliczenie i instrukcję przydziału na dany dzień. Popołudniowe odbiory koordynuje inny wolontariusz, a oprócz społecznego organizowania się co tydzień, członkowie w umowie zobowiązali się też do pomocy rolnikom w gospodarstwie. Raz w sezonie, wg ustalonego z rolnikami harmonogramu, wyjeżdżają z rodzinami, czy indywidualnie w weekendy do "swoich rolników" doglądać płodów ziemi - kopią, pielą, poprawiają tyczki, płoty, usuwają skutki gradobicia, czy wichury. 
 
Rolnictwo Wspierane Społecznie (CSA - Community Supported Agriculture) świetnie działa w USA i na zachodzie Europy. Jeśli ktoś z Was widział doskonały dokument (niedawno wyświetlany również w CSW Zamek Ujazdowski) "Taste the Waste", jest tam taki fragment, w którym pokazane jest odbieranie na sporym "targu" zamówień przez członków CSA - koszyczki z pomidorami, fasolką, cebulą. Każdy uczestnik grupy otrzymuje identyczną ilość warzyw, czy owoców. Dzięki systemowi płacenia rolnikowi z góry, grupa odbiorców przejmuje na siebie ryzyko produkcji, które zazwyczaj ponosił wyłącznie producent. Wpływa to z jednej strony na obniżenie cen produktów (unikanie pośredników, zaangażowanie członków we współpracę z rolnikiem), a z drugiej strony zapobiega niepotrzebnemu marnowaniu pełnowartościowej żywności, nawet jeśli nie ma idealnych kształtów czy rozmiarów. Czy wiecie, że producent ziemniaków w USA zostawia na polu (a tym samym skazanej na zmarnowanie) ponad 30% produkcji?? w RWS (czy CSA) nawet nierówne ziemniaki, czy pomidory różnych kształtów są rozdzielane na członków, nic się nie marnuje.
 
Niebawem warszawski RWS będzie miał swój blog, podlinkuję do niego, byście mogli na bieżąco śledzić i czytać jak działają. To fantastyczna inicjatywa, a kolejne tego rodzaju grupy będą powstawały - szukajcie ich w swojej okolicy i ... zakładajcie własne!
 
Uratuj Rolnika, czyli tratwa z Ponidzia
 
A czy ktoś z Was słyszał o Radio WNET.pl? no dobrze, ja never ever wcześniej, póki wraz z marszałkiem województwa świętokrzyskiego nie rozkręcili akcji "Od rolnika do pośrednika 3000 procent znika".
W pierwszych dniach września do Warszawy przypłynęła tratwa z 1500kg warzyw i owoców w rewelacyjnych cenach prosto od rolników z Ponidzia w świętokrzyskiem. Akcja odbiła się sporym echem w największych mediach, ale warszawiacy mieli większe dużo większe apetyty niż zasoby tratwy.
 
 
 
A tak tratwa dopłynęła do Warszawy:
 
 
 
 
 
Po sukcesie tratwy, Radio WNET.pl pociągnęło temat dalej. 
Uratuj Rolnika - właśnie trwają zapisy na dostawę z Ponidzia, która do Warszawy dotrze 28 września. Do piątku 21 września można jeszcze zapisywać się na paczki prosto od rolników - zgłoszeń jest już ponad 1.000 - koniecznie zajrzyjcie na stronę akcji i wyślijcie swoje zgłoszenie rolnik@radiownet.pl. Może to naprawdę już czas, by zamiast protestów, narzekania na drożyznę, czy polowania na niskie ceny w dyskontach kupować od pana Tadeusza, Zbyszka, czy pani Jadzi? 
 
W letnie weekendy zaglądałam pod CSW, pomidory do suszenia zamawiam skrzynkami bezpośrednio od producenta, pana Krzysztofa, we środy wpadam na zakupy pod Fortecę, a w piątek 28 września będę odbierać swoja wielką paczkę z Ponidzia - a Wy?
Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale