4 obserwujących
66 notek
88k odsłon
  1348   0

Bronię Jarosława, ganię Donalda

Do czego to doszło. Brexit wywołał takie trzęsienie ziemi, że rzeczy niewyobrażalne stają się możliwe. Dziś na przykład muszę zgodzić się z Jarosławem Kaczyńskim, który twierdzi: "Tusk ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za Brexit i powinien zniknąć z europejskiej polityki".

Oczywiście mainstreamowe media robią chichy-śmichy z "szalonego Jarka", tyle że tu nie ma co się śmiać. To realna ocena sytuacji, którą podziela większość zachodnioeuropejskich ekspertów.

Tusk był do niedawna wyjątkowo bezbarwnym i biernym przewodniczącym Rady Europejskiej. Powszechnie uważany był za kapciowego Merkel, co nawet nie było takie złe bo dawało przynajmniej nadzieję na życzliwość ze strony głównego lidera UE.

Pod koniec 2015 roku Tusk wykazał trochę aktywności - w najgorszym możliwym stylu, próbując zahamować porozumienie dotyczące kryzysu uchodźczego. Efekt był taki, że i tak główni rozgrywający Unii dopieli swego, natomiast on utracił zaufanie Merkel. Może i było to szlachetne ze względu na interesy Polski (bo większość Polaków nie chciała tych uchodźców przyjmować), natomiast w ten sposób utracił poparcie Merkel.

Negocjacje z Cameronem miały być głównym osiągnięciem Tuska na tym stanowisku. Donald bardzo się napracował, by doprowadzić do szczęśliwego porozumienia które przecież miało doprowadzić do pozostania WB w Unii Europejskiej. Tym samym cały swój polityczny autorytet (choć brzmi to śmiesznie, przyznaję) położył on na szali referendum brytyjskiego.

Jest zatem oczywiste, że ponosi on polityczną odpowiedzialność za fiasko referendum. Cameron, czyli facet z którym dobił interesu - już podał się do dymisji. Co do Tuska to nie mam złudzeń, że się na coś takiego zdobędzie - ale fakty są faktami. Po Brexicie pozycja Donalda Tuska w UE jest ŻADNA i NIKT poważny się z jego głosem nie liczy.

Dlatego Jarosław Kaczyński wbrew pozorom krytykując Tuska dobrze robi. Nie tylko dlatego, że podkreśla pewną oczywistość, najwyraźniej trudną do przyjęcia dla tzw. salony. Ale również dlatego, że ODCINA się od polityka który w UE nic już nie znaczy. Wcześniej mimo braku sympatii dla Donalda (eufemizm) prezes PiS był zaskakujaco lojalny i wierny zasadzie, że Polaków w UE popiera się niezależnie od afiliacji politycznej. Teraz, widząc że poparcie dla Tuska bardziej szkodzi niż pomaga Polsce - postanowił się od niego zdystansować.

Oczywiście sama deklaracja to za mało, bo teraz - obok kontestacji Tuska - czas na krok pozytywny. Czyli konstruktywny udział w reformowaniu UE. Tu niestety pozostanę optymistą. Aż tak bardzo Kaczyński nie może się zmienić.

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale