65 obserwujących
69 notek
433k odsłony
1048 odsłon

Czerwony ulubieniec Białego Domu

Wykop Skomentuj21


Anita Dunn, dyrektor komunikacji Białego Domuza swego „najbardziej ulubionego filozofa politycznego” obrała Mao Tse Tunga. 


Jak pokazują Jung Chang i Jon Halliday w biografii Mao: The Unknown Story (New York: Alfred A. Knopff, 2005) trzeba bardzo szczególnej, selektywnej wrażliwości aby uznać go za „ulubionego” na jakimkolwiek polu. Chyba, że ktoś ma obsesję władzy, a szczególnie zdobytej i utrzymywanej masowym terrorem i mordami. Pod tym względem  przywódca czerwonych Chin ma czym imponować. „Mao Tse-Tung, który przez dekady sprawował absolutną władzę nad 25% ludności ziemi, był odpowiedzialny za grubo ponad 70 milionów ofiar ludzkich w okresie pokoju – więcej niż jakikolwiek przywódca XX wieku” (s. 3).

           Chang i Halliday podkreślają obsesję Mao władzą i swoją własną osobą. „Oczywiście istnieją przedmioty i ludzie na świecie, ale istnieją one przecież tylko dla mnie” (s. 13). Był zawsze pragmatyczny. Podporządkowywał się taktycznie silniejszym, ale otaczał się słabeuszami i potakiwaczami. Był praktykiem, a nie teoretykiem.

Mao nawet nie czytał Marksa. Wystarczyło mu czytać pobieżnie opinię innych, szczególnie Lenina, o  intelektualnymtwórcykomunizmu, aby wydobyć z tego esencję: metodę zdobycia i sprawowania władzy. „Ludzie mówią, że bieda jest zła, ale w rzeczywistości bieda jest dobra. Im biedniejsi ludzie, tym bardziej są zrewolucjonizowani” powiadał (s. 411). Mao do perfekcji opanował technikę mobilizacji wiejskich mas przez nienawiść klasową (i – jak trzeba – narodową i rasową – „antykolonialną”) oraz przez prowokowanie przeciwników do masakr niewinnych, co radykalizowało ludność i przepychało najbardziej poszkodowane i najmniej świadome elementy młodzieży na stronę komunistów. Według dekretu partyjnego: „Jest tylko jeden sposób aby ....spowodować aby przeszli na stronę rewolucji...: zastosować Czerwony Terror aby wymusić na nich takie rzeczy, których dokonanie zamknie drzwi do jakichkolwiek kompromisów ze szlachtą i burżuazją w przyszłości” (s. 61). Hasłem komunistów było „zmiażdżyć bogaczy!” A „bogacze” to ludzie, którzy mieli po kilka kur, a nie wspierali komuny. Porywano też ludzi dla okupu, nawet księży, e.g. ojca Samuela Younga (s. 84). Często zakładników mordowano.

Mao praktykował też „rewolucyjny bandytyzm” poprzez eksterminację tradycyjnych elit oraz poprzez rabunek przeciwnej komunizmowi ludności. „Jego rajdy trudno było właściwie odróżnić od tradycyjnego bandytyzmu” (s. 56). We wczesnym okresie „Czerwoni żołnierze mieli na sobie rozmaitego rodzaju i koloru ubrania, nawet czasami stroje kobiece czy szaty liturgiczne księży katolickich” (s. 66). Tych rewolucyjnych bandytów poddawano fanatycznej indoktrynacji. „Komuniści ... dosłownie poświęcali nawet swoje dzieci, sprzedając je albo oddając na sprzedaż,  aby zdobyć fundusze dla partii, co wcale nie było niezwykłe” (s. 126). Ponadto Mao i towarzysze handlowali opium i współpracowali z bandami handlarzy narkotyków. W 1943 r. Czerwony Sternik zarobił na tym 640 milionów dolarów (w dzisiejszym przeliczniku – s. 276-77).

Z dialektycznym zacięciem Mao wprowadzał agenturę w szeregi swoich przeciwników. Stosowano tu wypróbowane sowieckie sztuczki. Infiltrowano organizacje narodowe, gdzie prominentni działacze okazywali się po 1949 r. komunistami, a w tym czterech czołowych generałów Czang Kai Szeka. Nie gardzono również niszczeniem „reakcji” rękoma okupanta.. „Organizacje kolaboranckie wypełniono naszymi towarzyszami, którzy wykorzystali noże Japończyków aby wyrzynać nacjonalistów...[na przykład podziemie narodowe] na południe od Yangce... co było arcydziełem współpracy między Japończykami a nasza Partią” (s. 222).

Mao skoncentrował się na mobilizacji chłopów, choć był na ich los raczej niewrażliwy, podobnie jak na położenie proletariatu. Pisał w 1920 r.: „myślę, że robotnicy w Chinach nie cierpią z powodu kiepskich warunków. Tylko studenci cierpią” (s. 30). Zapisał się bowiem w międzyczasie na uczelnie. Nauczył się wtedy „spać cały dzień i czytać do późnej nocy,” co pozostało mu do końca życia. Nie miał obowiązków, a miał wolny czas. Na studiach jednak począł „lać kubły nienawiści na swoich chińskich rodaków.” Nienawidził Chin. Już w 1918 r. napisał, że „ten kraj trzeba zniszczyć a potem odtworzyć na nowo” (s. 15) Oprócz tego „Mao postulował spalenie wszystkich archiwów prozy i poezji po dynastiach Tang i Sung.” Udało mu się to wszystko osiągnąć do dużego stopnia gdy zdobył władzę w ramach partii komunistycznej.

Kompartię założyło 13 intelektualistów w 1921 r. Szybko było ich 57, w tym Mao. Wyróżniał się od innych przywódców tym, że „nie miał żadnych wyrzutów sumienia, aby brać pieniądze od Moskwy” (s. 27). Po wrześniu 1939 r. Mao ucieszył się „leninowską” możliwością, że „sowiecka pomoc ruchowi wyzwoleńczemu Chin przyjmie podobną formę... jak rosyjska okupacja Polski” (s. 220). Z drugiej strony podejmował pewne kluczowe decyzje w tajemnicy przed Stalinem, choćby naznaczając siebie szefem partii de facto a nie tylko zgodnie z moskiewską wolą de jure w marcu 1942 r.

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura