Autor jest prezesem Stowarzyszenia MŁODZI W REGIONIE ( www.mlodziwregionie.pl )
Autor jest prezesem Stowarzyszenia MŁODZI W REGIONIE ( www.mlodziwregionie.pl )
Łukasz Chrostowski Łukasz Chrostowski
437
BLOG

"Mi to tito" - czyli młodzież, a wiek emerytalny

Łukasz Chrostowski Łukasz Chrostowski Gospodarka Obserwuj notkę 2

 

Słowo "emerytura" odmieniane jest obecnie przez wszystkie przypadki. W każdym serwisie informacyjnym negocjacje na linii Tusk-Pawlak otwierają program. Przeciw podniesieniu wieku emerytalnego protestuje "Solidarność", SLD, całe środowisko związane z Prawem i Sprawiedliwością, emeryci - niemal wszyscy... WSZYSCY oprócz młodzieży.

Jak to jest(mógłby pomyśleć starszy człowiek), że przeciw porozumieniu ACTA młodzież wychodzi na ulicę, hakuje strony rządowe, organizuje się pierwszy raz w historii wolnej Polski na taką wielką skalę , a w sprawie własnej emerytury milczy ? Czy rzeczywiście wolność w Internecie jest cenniejsza niż własny, spokojny byt emerytalny ?

Jeśli ten tekst czyta ktoś młody odpowie nieśmiało "TAK", jeśli czyta go ktoś starszy niech czym prędzej zapyta swoje dziecko "Co sądzisz o swojej emeryturze ?".

Dla przypomnienia w wielkim skrócie było to tak: Niemiecki kanclerz Otto von Bismarck w 1880 roku, aby zyskać głosy robotników dla swojej partii Bismarck wprowadził gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 lat. Służyła ona do zapewnienia utrzymania osobom w wieku niedołężnej starości. Do sfinansowania tego systemu służyły składki potrącane z pensji. Trzeba dodać, że średnia długość życia wynosiła wtedy 45 lat, jednocześnie robotnicy rozpoczynali pracę i opłacanie składek już wieku kilkunastu lat.Do drugiej wojny światowej państwowy system emerytalny wprowadzono w większości krajów europejskich. W latach siedemdziesiątych okazało się, że w krajach rozwiniętych rodzi się coraz mniej dzieci, jednocześnie ludzie żyją coraz dłużej. Później.... niech już sobie Państwo sami dopowiedzą historię.

Na naszych oczach rozgrywa się społeczna batalia o podniesienie wieku emerytalnego, paradoksalnie w momencie, gdy pokolenie obecnych dwudziestolatków pojęcie "emerytura" traktuje już teraz jako archaiczne i odstawia je do lamusa. Młodzież nie jest naiwna. Na swojej skórze boleśnie doświadcza realiów rynku i NA SYSTEM EMERYTALNY (podobnie jak wicepremier Pawlak) NIE LICZY WCALE. Użyłem słowa "wcale" celowo, bo spór o to, czy emerytury za 50 lat będą głodowe, czy też nie, jest dla młodzieży debatą jałową. Oni doskonale znają odpowiedź na tak zadane pytanie i żaden ekonomista, polityk, czy ekspert ich już nie przekona.

Dlatego nie dziwi mnie wcale, że współczesną młodzież bardziej bulwersuje próba ograniczenia wolności w Internecie, niż rozpaczliwe próby utrzymywania przy życiu funkcji emerytury. Demografii nie da się oszukać. Dziś statystyczny dwudziestolatek w perspektywie najbliższych 50 lat nie będzie pracował do 67 roku życia, przez blisko pół wieku system emerytalny albo się rozpadnie albo będzie wynosił grubo ponad 80 lat.

Szkoda, że konsultacje społeczne nie opierają się o debatę z młodymi absolwentami kierunków społecznych, a media nie dążą do takiej konfrontacji poglądów. Owszem, w tym sporze każdy będzie miał swoje racje. Nie da się już jednak odmienić nastawienia młodych i tchnąć w nich pozytywną wizję widzących siebie jako szczęśliwych emerytów popijającego ekokawkę przy telewizorze końca XXI w.

Już dziś każdy młody człowiek musi zrozumieć, że praca do samego końca będzie jego jedyną możliwością. Tym samym jego systemem emerytalnym mogą być oszczędności, własne dzieci lub zarządzanie własną firmą, a najlepiej kilkoma. Młodzież chyba zaczyna rozumieć, że jest po prostu skazana na przedsiębiorczość i własne działalności gospodarcze.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka