Te trzy zdania oddają esencję manifestu Alexa Karpa, CEO Palantira, zawartego w książce The Technological Republic i jej 22-tezowym podsumowaniu z 2026 roku. Karp wzywa elitę technologiczną do porzucenia infantylnego, konsumenckiego modelu Doliny Krzemowej i wzięcia odpowiedzialności za los cywilizacji zachodniej.Manifest Karpa jest jednocześnie diagnozą kryzysu i wezwaniem do działania. Autor wskazuje na głęboką dekadencję zachodnich elit, które przez dekady koncentrowały się na „miękkiej sile”, wartościach progresywnych i przyjemnościach konsumenckich, zapominając o podstawowej funkcji państwa – zapewnieniu bezpieczeństwa. Według Karpa darmowy e-mail, media społecznościowe i aplikacje nie wystarczą, gdy na horyzoncie pojawiają się realni, zdeterminowani przeciwnicy (Chiny, Rosja, radykalny islam), którzy nie mają skrupułów w budowaniu potęgi technologicznej na użytek wojskowy.Szczególnie mocne jest postawienie sprawy AI. Karp odrzuca jałowe, wieloletnie debaty etyczne o „bezpiecznej AI”. Jego zdaniem technologia ta i tak powstanie – pytanie tylko, czy zrobi to Zachód w służbie demokracji, czy autorytarne reżimy w służbie kontroli i ekspansji. Palantir od lat udowadnia, że oprogramowanie może być realną bronią: od analizy danych wywiadowczych, przez systemy celowania, po wsparcie logistyczne armii.Karp nie unika też tematów politycznie niepoprawnych. Twierdzi wprost, że nie wszystkie kultury są równe – niektóre budowały cuda cywilizacyjne, inne pozostają dysfunkcyjne. Krytykuje nadmierną inkluzywność, która rozmywa tożsamość narodową i osłabia spójność społeczną. Domaga się powrotu do poczucia obowiązku – od powszechnej służby narodowej, przez większe wsparcie dla wojska, po większą wyrozumiałość dla tych, którzy mimo błędów decydują się na służbę publiczną.Najważniejsza jest jednak zmiana filozofii Doliny Krzemowej. Zamiast uciekać od państwa i gardzić „starą” Ameryką, inżynierowie powinni uznać, że ich wolność, bogactwo i bezpieczeństwo wynikają z amerykańskiego porządku konstytucyjnego i militarnej potęgi Stanów Zjednoczonych. Ten „moralny dług” wymaga spłaty – nie deklaracjami, lecz konkretnymi systemami, które dają przewagę Zachodowi w nadchodzącym konflikcie wielkich mocarstw.Manifest Karpa jest kontrowersyjny. Dla jednych to przejaw technokratycznego realizmu i zdrowego patriotyzmu. Dla drugich – niebezpieczna militaryzacja technologii i próba legitymizacji „technofaszyzmu”. Niezależnie od ocen, trudno odmówić mu jednej rzeczy: w czasach, gdy Europa rozbraja się mentalnie, a Ameryka zmaga z wewnętrznymi podziałami, ktoś w końcu powiedział głośno, że oprogramowanie i AI to nie tylko biznes i rozrywka, lecz nowy wymiar geopolitycznej twardej siły.Czy Zachód jest jeszcze zdolny do takiej mobilizacji? Karp wierzy, że tak – pod warunkiem, że Dolina Krzemowa przestanie bawić się w zabawki i zacznie budować narzędzia potrzebne do przetrwania.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)