No cóż, mogliśmy sie dzisiaj dowiedzieć ze premier Tusk w Davos rozmawiał z niejakim Jeanem - Cloude'em Trichetem, czyli mówiąc prościej, prezesem Europejskiego Banku Centralnego. Premier bardzo usilnie próbuje przekonać wszystkich wokół, że euro jest idealnym lekiem na kryzys i powinniśmy przyjąć je jak najszybciej. Według rządu do ERM2 powinniśmy wejść jeszcze w tym roku, co szczerze mówiąc chyba nie jest dobrym pomysłem przy takich wahaniach złotego. Wszystko wskazuje na to, że może się to nie udać, więc mamy więcej do stracenia niż do wygrania. Wkońcu jeśli wahania złotego przekroczą ustalony kurs o 15% wprowadzenie euro może się skończyć katastrofą. A nikt nie może zapewnić, że kurs złotego zostanie utrzymany ...przez dwa lata bez większych odstępstw!! Wkońcu kryzys się rozprzestrzenia i nie wygląda na to, żeby prędko się skończył.
Inną sprawą jest fakt, że rozmowy rządu były tajne, to niedobrze. Nie sprzyja to przejrzystości politycznej i nie prowadzi do kompromisu między rządem a prezydentem i oczywiście opozycją. Ten fakt tylko pogłębia te waśnie które się przewijają w naszym politycznym świecie.
Jak widać polityczny bałagan panuje w najlepsze, a my możemy się tylko przyglądać i komentować. Trzeba także przyznać, że widmo euro-katastrofy nie napawa optymizmem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)