citisus citisus
70
BLOG

Czy można bezkrytycznie wierzyć w to co powie pani Walentynowicz

citisus citisus Polityka Obserwuj notkę 20

Cała sprawa z benefisem Anny Walentynowicz można krótko opisać historyjką, której byłem naocznym świadkiem.

 

Mieliśmy w okolicy taki mały osiedlowy sklepik. Pan sprzedawca, miły człowiek miał bielmo na oku.
Pewnego razu przyszła klientka i poprosiła o 35 deka żółtego sera. Sprzedawca przymierzył, machnął nożem i położył na wagę. Wyszło równe 35 dkg.  Ani grama mniej czy więcej.
Zachwycona klientka aż krzyknęła z podziwu :"ależ ma pan oko". "A g.... panią moje oko obchodzi ....
"

 

Dobre intencje, niezrozumienie, podejrzenia, rezygnacja. I tak należało by tą sprawę zakończyć. Po cichu i z godnością by nie ranić inicjatorek uroczystości oraz uszanować starszą Panią. Niestety to nie u nas.

 

Wokół pani Anny Walentynowicz rozpoczął się chocholi taniec i polskie piekiełko. Dziesiątki ludzi korzysta z okazji by ugrać coś dla siebie i dokopać przeciwnikowi. Niewybredne epitety, oskarżenia, obelgi. A to wszystko oczywiście z głębokiego szacunku dla ikony Solidarności.

 

W wyścigu o szacunek wszystkich przebił redaktor Igor Janke – publikując „na prośbę” pani Walentyowicz jej list. To oświadczenie przeleciało przez wszystkie media, wywołując komentarze setek jeśli nie tysięcy internautów. Czy pan redaktor czytał choćby ich część ? I w jaki sposób jest tam potraktowana pani Walentynowicz ? Czy o to mu chodziło ?

 

Nie zdziwię się, gdy za jakiś czas Pani Walentynowicz odetnie się od tego listu, że to nie jej. Że została zmanipulowana. A wszystko jest możliwe. Jako przykład przytoczę notkę napisaną przezpiotrek999 a dotyczącą dobrych intencji :


- rok 1980 - grupa robotników ze Stoczni im. Lenina, mając dobre intencje, organizuje strajk w obronie Anny Walentynowicz, niesprawiedliwie zwolnienionej z pracy. Kilka miesięcy później Walentnowicz oskarża człowieka, który stanął na czele tego strajku niejakiego Lecha W. że jest agentem SB, a na strajk przyjechał motorówką. Wkrótce o agenturalność oskarży wielu innych uczestników strajku zorganizowanego w jej obronie.

- rok 2000 - rada miasta Gdańska, mając dobre intencje, przyznaje Annie Walentynowicz tytuł honorowego obywatela miasta. Walentynowicz bojkotuje tę uroczystość, bo "ten tytuł ma dostać razem z agenetem Lechem W.". Do dziś nie odebrała honorowego gdańskiego krzesła.

- rok 2005 - premier Marek Belka, mając dobre intencje, chce przyznać Annie Walentynowicz specjalną rządową emeryturę, po tym jak media napisały, że nie stać ją na leki. Walentynowicz odrzuca gest Belki, bo "premier i rząd jej nie odpowiada".

- rok 2007 - światowej sławy reżyser Volker Schlöndorff, mając dobre intencje, kręci fabularyzowany film o powstaniu "Solidarności", w którym losy głównej bohaterki filmu wzorowane są na życiorysie Walentynowicz. Walentynowicz oskarża potem reżysera, że w filmie nakłamał, przedstawił ją w złym świetle i jeśli nie zmieni filmu to poda go do sądu

 

 - rok 2009 - dwie blogerki z Salonu 24, mając dobre intencje, chcą zorganizować Walentynowicz benefis urodzinowy. Walentynowicz oskarża je, że zrobiły to bez jej zgody, podszywając się pod jej znajome i wystawia blogerki do wiatru

 

 

Jeśli zależy wam na dobrym wizerunku Pani Walentynowicz to błagam o zachowanie dystansu, refleksji i nie rozgrywanie swoich małych interesików przy okazji.

citisus
O mnie citisus

Czytaj by wiedzieć co inni myślą, nie czytaj by myśleć samemu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka