Jak poinformował Michael Steg - dyrektor marketingowy dużej sieci kawiarni "Ilan", ta postanowiła zaprzestać podawania kawy po turecku w związku z ochłodzeniem stosunków dyplomatycznych między obu krajami. "Postanowiliśmy przestać podawać kawę po stambulsku, która była jednym z naszych specjałów, aż stosunki ulegną poprawie".
Ta niezwykła inicjatywa warta jest spopularyzowania. Powinno się jeszcze w Izraelu np. zakazać siadania po turecku czy używania cyfr arabskich. Ba, nawet u nas można by bojkotować pierogi ruskie lubo karpia po żydowsku. Także chłodnik litewski w proteście za sytuację naszej mniejszości :-)
A za co to wszystko, a za co ??
Ano, Izraelczycy mają za złe Turcji, że ta nie poparła rzezi w gettcie Gaza. I wydawało by się, że w miarę poprawne stosunki Izraela z jedynym krajem muzułmańsim będą pomostem pomiędzy Żydami i Arabami. Nic z tego. Kto nie z nami to przeciw nam. I tak oto Izrael strzela sobie w stopę.
Bezpośrednim przyczynkiem do ww. sytuacji był sprzeciw Turcji co do udziału armii izraelskiej w ćwiczeniach wojskowych NATO w Turcji "Anatolian Eagle". Zaplanowane na 12 pażdziernika manewry odwołano.
PS.
Z ostatniej chwili : Z wezwaniem do bojkotu turystycznego Turcji wystąpił w niedzielę w radiu publicznym dyrektor izraelskich linii lotniczych El-Al, Jossi Lewi.
"Skonsultowaliśmy się z głównymi przedsiębiorstwami izraelskimi w sprawie bojkotu wyjazdów turystycznych do Turcji w czasie zbliżających się wakacji z okazji święta Pesach, które rozpoczyna się 5 kwietnia" - powiedział Lewi. Według dyrektora El-Al, bojkot ten będzie oznaczał, że do Turcji, której plaże są ulubionym i znacznie tańszym niż urlopy na izraelskim wybrzeżu miejscem wypoczynku Izraelczyków, nie wyjedzie około 80 000 izraelskich turystów.
Inne tematy w dziale Polityka