Przy okazji afery z podsłuchami dziennikarzy dowiedzieliśmy się o nowej tajnej służbie w Polsce. Tą służbą jest ... Telekomunikacja.
Jak poinformował Donald Tusk - Krzysztof Bondaryk nie przedstawił premierowi "żadnych wniosków personalnych", bo "nie stwierdzono naruszenia procedur wewnętrznych i przepisów prawa przez żadnego z funkcjonariuszy, w tym ppłk. Jacka Mąkę". ABW ujawniła też, że nagrania rozmów Cezarego Gmyza i Bogdana Rymanowskiego dokonali "operatorzy telekomunikacyjni, bez udziału ABW".
Jednym słowem, kolejna instytucja nas podsłuchuje bez kontroli, a wyniki podsłuchu przekazuje nie wiedząc dlaczego na przykład ABW. A ta ma zawsze rację i wytłumaczenie na dziwne przypadki krążenia wiadomości. Ciekawe, kto kontroluje to co ona robi ? Zapewne nikt.
Jeśli dodać do tego, że Urząd Skarbowy może nas podsłuchiwać przez 5 dni bez żadnej kontroli i nadzoru (nie musi mieć zgody sądu) - wystarczy samo podejrzenie -to zaczyna być wesoło.
Porzuć wszelkie nadzieje, a zwłaszcza telefon. Jak powiedział wicepremier Pawlak - trzba się przyzwyczaić, że jesteśmy podsłuchiwani.
Taaaa a mówili, że za PiSu to było państwo policyjne, a oni tylko dbają o nasze .... bezpieczeństwo.
Inne tematy w dziale Polityka