Nie tak dawno, jak w ubiegłym tygodniu media odtrąbiły wielki sukces Donaldusa I Wspaniałego na szczycie Unii Europejskiej. Ukochany Przywódca uchronił nasz kraj od szalonej pazerności urzędników unijnych chcących zmusić nas do kolejnej daniny na ochronę klimatu.
I wszystko było by piękne, gdyby nie ci źli urzędnicy próbujący storpedować działania rządu. Bo oto po paru dniach dowiadujemy się, że Ministerstwo Środowiska chce wprowadzenia tzw. „podatku węglowego”. I to płatnego od każdego litra paliwa. Minister środowiska Maciej Nowicki zapewnia, że chodzi o naprawdę symboliczną kwotę. Od jednego litra po jednym eurocencie, czyli o czterech groszach. I minister od razu straszy – ów podatek w Europie już wprowadziło kilka krajów i to w znacznie wyższym wymiarze (od 12 groszy we Francji do 90 groszy w Szwecji).
Teraz pytanie zasadnicze – dlaczego mamy tak drogie paliwo ?
Ano, bo w cenę paliwa doliczamy szereg „symbolicznych” podatków. I tak
Opłata paliwowa - 0,08 zł/l
Podatek akcyzowy 415,57 euro / 1000 l *)
Podatek VAT 22%
*) Minimalna akcyza w Unii Europejskiej wynosi 359 euro za 1000 l, ale my oczywiście nie będziemy w ogonie :-)
Gdy za 1 litr Pb95 płacimy 4,54 zł to paliwo kosztuje 1,90 zł a podatki 2,64 zł, czyli 58% w cenie to podatki. Przy cenie niższej, podatki, idą szybko w górę (przy cenie 3,60 podatek wynosi aż 65%). Czyli jest jeszcze miejsce na dodatkowe obciążenia :-(
Ciekawe, że w USA ceny paliw są znacznie niższe i jakoś gospodarce to nie szkodzi. Struktura ceny benzyny w USA i w Polsce różni się poważnie tylko w podatkach. Udział podatków jest taki: w Polsce 55%, w USA - 12%. Kupując jeden litr benzyny Polacy płacą 2,50 zł podatków, Amerykanie 26 groszy.
Inne tematy w dziale Polityka